sobota, 4 lipca 2009

MAD rid

Oh jest on MAD szalony. Pieknie szalony.

Wczoraj bylismy w Madrycie czyli stolicy jakby Hiszpanii. Bylem ciekaw tego miast ale nie rozczarowalem sie nim. Zachwycilo mnie. Jest po prostu piekne.

Dobre w calej tej Hiszpanskiej przygodzie jest to ze mam juz niezwykle drogi wg mnie bilet miesieczny ktory pozwala mi podrozowac autobusami, pociagami i metrem za "free". Zue w calej tej Hiszpanskiej przygodzie jest to ze mam juz liezwykle drogi wg mnie bilet miesieczny ktory kosztowal 70,2 eurasow. No ale mam go wiec zamierzam go dobrze wykorzystac.

Podroz do madrytu to ok 35-40 min klimatyzowanym, wygodnym pociagiem. Nie wiem jak to bedzie ale zamierzam tam jezdzic dosc czesto - stwierdzilem tak po pierwszym dniu spedzonym w tym miescie.

Dla "obierzyswiatow" Madryt jest pewnie jednym z wielu wielkich i ladnych miast. Dla mnie jest jednym z 2 wielkich i ladnych miast jezeli mozna tak powiedziec o Warszawie :D. Na razie nie jestem w stanie powiedziec Ci o Madrycie wiecej niz tylko kilka zachwytow. Wszak za niedlugo mam nadzieje ze bede mogl ci powiedziec duzo wiecej gdyz mam juz wielkie plany zwiedzania :>

Co mnie sie na razie podobalo? Okolice placu SOL sa wypas dosc. Cala starowka jest fajna, Plaza del Major - chyba tak sie nazywa ten glowny rynek tak? Jest wielki i fajny. Podobalo mi sie tez jedzenie choc bylo dosc drogie :/.

No to jutro jade na pchli targ w Madrycie wiec na razie koncze ;)

Podobaja mi sie Hiszpanskie wieczory, ludzie, zycie rozpoczynajace sie o 21, kierowcy zatrzymujacy sie na przejsciach, przepiekne kamienice...


Po tym miesiacu spedzonym tu powinienem swietnie mowic po hiszpansku i serbsko-chorwacku i niezle po finsku :P
Wiec pozdro dla miedzynarodowej ekipy gadajacej po serbsko-chorwacko-finsko-polsko-hiszpansku :)


Hiszpania mnie uwodzi...


Rey to znaczy :D

czwartek, 2 lipca 2009

"Spanian"

Wiec jestem w hiszpanii. Jestem tutaj z bagazem o ktory sie martwilem w podrozy.


Latanie samolotem - niezly wypas tak sobie mysle. Jest szybkie w miare wygodne i relatywnie tanie... W samolotach lub przed nimi mozna poznac spoko ludzi takich jak Frank.




Hiszpania z samolotu wyglada mniej wiecej tak jak ja sobie wyobrazalem, czyli duzo terenow w kolorze piasku/kurzu itp... takie jakby pustynne.




Jak juz wyladowalem i znalazlem bagaz i znalazlem ludzi ktorzy na mnie czekali to wszystko bylo pieknie dopuki bylismy a budynku lotniska... Kiedy wyszlismy i nie obejmowala nas juz klimatyzacja zrozumialem dlaczego hiszpania wyglada z samolotu tak "pustynnie". Byla godzina 19:40 i ponad 35 stopni fest wypas (wlasnie nauczylem sie robic moje emotki te ulubione ale na blogspocie nie mozna ich uzywac bo sa traktowane jako tagi html...). Wskoczylismy do auta i pojechalismy do mojego nowego domu.







Mieszkamy w duzym kampusie uniwersytetu w Alcala de Henares. Standard wydaje mi sie duzo wyzszy niz w sosnowcu :P. Mieszkam w 8 osobowym "domku". Pokoje sa 4, z lazienka z prysznicem. Jest duzy wspolny salon, duza kuchnia i u gory taras :D W dwoch slowach fest wypas.


Oto jest skrawek mojego pokoju ktory sie fajnie zmiescil w zdjeciu.


Wczoraj wieczorem bylismy na tapas... czyli tradycyjnym hiszpanskim posilku. Nie wiem czy w calej hiszpanii to tak wyglada ale u nas bylo tak, ze kupowalo sie piwo/wino/lub cos do picia i mozna do tego sobie wybrac ktores z "tapas". Tapas czyli takie kanapki jakby... Bardzo fajne i smaczne. Jadlem wczoraj 2 z kilku rodzajow... oczywisicie nie pamietam hiszpanskich nazw ale moge przyblizyc nieco ich sklad jakosciowy. Otoz w jednym z tapas byl fajnie panierowany kawalek kurczaka (nie pytajcie mnie jaka jego czesc... mozliwe ze piers) i na to plasterek fajnego sera i to w takiej buleczce - smaczna i fajna dosc sprawa. Drugie tapas bylo z hmmm... takim jakby omletem grubym bardzo tak na 1,5cm i tradycyjna hiszpanska szynka ktorej nazwy tez na razie nie przywolam (no i oczywiscie bylo to w bulce). No i tak pojedlismy i napislismy sie i wyszlismy jakos przed godzina 1 w nocy. Wyszlismy na autobus... :P Oczywiscie wczesniej slyszalem jak to jest z hiszpanskimi autobusami ;D no ale stoimy... po 15 czy 20 min czekania hiszpanka ktora z nami byla stwierdzila ze zawiezie nas autem:P




Ah zapomnial bym napisac jak to sie cenowo ksztaltuje... otoz takie piwko czy winko kosztuje 2 eurasy z groszem jakims... Czyli drozej jak w polsce... ale do tego jest wypas tapas i wydaje mi sie ze nie ma opcji zeby w polsce za 8zl kupic dobre piwo/wino i do tego fajna kanapke. Poza tym jest tu drozej jak w polska... No ale coz jest to hiszpania a nie polska... Najbardziej jest niefajne ze transport jest taki kurde drogi... bede musia wywalic - napisze to slownie - siedemdziesiat eurasow co by kupic bilet miesieczny. W sumie bilet jest na wszystko czyli pociag, autobusy, metro i chyba obowiazuje w calym dystrykcie madryt. Jest drogi ale nie oplaca sie kupowac pojedynczych biletow...



Spaish natomiast jest dramatem dla mnie i tragedia. Wlasciwie wszyscy obecni tu studenci cos tam po hiszpanskiemu mia a wlasciwie to 3 dziewczyny po prostu po hiszpansku mowia... moze nie idealnie ale plynnie. Dlatego tez porozumiewanie sie jest troche ciezkie. Cale szczescie ze wszyscy mowia po angielsku - zdecydowanie lepiej ode mnie mowia :D Jak sie okazuje troche sie przeliczylem z tym moim ingliszem i nie jest on taki advanced jaki wspialem w podaniu :) Ale jak na razie nikt sie o to nie rzuca.



Pracowal bede 5 min pieszo od domu (fajna konstrukcja zdania conie?) no wiec 5 minut ide na uczelnie. Bede pracowal w laboratorium chemii analitycznej ale wciaz nie mam pojecia co tam bede robil. Dzis bylismy tam na chwile i hiszpan ktory ze mna byl nie bardzo umial znalezc kogos kompetentnego z kim mogl by pogadac i mi conieco objasnic. W kazdym razie ciesze sie tym, ze zaczynam dopiero od poniedzialku. Jeszcze dokladnie nie wiem jak bedzie wygladala moja sjesta i czy w ogole ona bedzie.



Bede powoli konczyl... chyba napisalem wszystko co chcialem... Troche jestem zmeczony mimo ze spalem jakies 9-10 godzin, jeszcze nie wiem czy to od tego ze slabe dzis sniadanie zjadlem czy od tego calego upalu...



Necior mam za darmo jakies 5 min z buta od domu wiec postaram sie co jakis czas pisac do was mejle lub tez tu cos wrzucac.

PS Ladny mam widok z kuchni?

Bez cytatu,

Rey