poniedziałek, 25 kwietnia 2011

O tym jakie to kozy są fajne

I że mają lepiej niż bociany chca wom dziś pedzieć. Bo se z bożem tute prawimy na gadu conie?
Bożo mie tu poucza że bocian to 2 razy do roku se muszą dupnąć fest tripa, a kozy to mają fest luz (podrkeślam FEST) bo se ino jedzą! Widzioł to świat!?

Bożo se wczoraj takiego boćka widzioł :] Ciekawe kaj ten bociek se lecioł :> może właśnie kajś do polski naszej piknej.

AAAaaa no i sprawa się wyjaśniła :D Otóż Ola tego boćka to widziała jak se w polu dziobał! :> a nie leciał :)

Bożo coś dupcy bez sensu i od rzeczy że woczraj se wracała i grad lecioł a rodzice jej byli w niemcach i ma w pizdu słodyczy. Kumacie to ? :D Nieźle połączyła te 2 fakty conie :P

Pewnie dostane zjebkę za tego posta ale to w końcu jo pisza conie ? :D To se moga tutej tak popisać co chca w końcu:]

Ej jo ida bo jutro wstać musza na katedra! Trza pomierzyć to gnaty łod tych scurów conie ?

I wiecie jaki z tej bajki jest morał?

Słodycze w dupie zostają, a owoce z dupy wychodzą! :D

Jo i bożo my to wspólnymi siłami wymyślili! :> I tak mo być! i Kropka

To pisoł rej i bożo!
A co!

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Ży Ży

Wpierwej trzeba powodzenia życzyć Bożemu jako iż że jutro zdaje egzamin licencjacki. Se będzie miała wcześniej tytuł niż ja!

No ale przeca nie przez to napisałem tego posta conie? Po tak długiej przerwie.. no więc piszę go bo chciałem wam powiedzieć że robię najlepszą nutellę z kromką. Mój brat coś o tym wie.

W sumie to chyba chciał bym, żeby nikt tego ze znajomych już nie czytał. Mógł bym sobie na więcej marudzenia pozwolić. Nie czytacie conei?

Więc wkurza mnie, jak ktoś ignoruje moje wiadomości. Odpisuje wybiórczo i kiedy mu się podoba. Strasznie irytująca rzecz.

Nie lubię spotykać kogoś, kogo długo nie widziałem i nie mogę się tym cieszyć tylko mnie to wkurza i denerwuje i stresuje.

Nienawidzę źle wybierać..




sobota, 17 października 2009

Jak błyskańce

dwie czy trzy godziny temu ktoś na tyle połechtał mojego bloga, że nie mogłem nie napisać następnego posta.

Będzie krótki bo spać mi się chce a jutro muszę wstać wcześnie niestety.

Heh ;] fest ze mnie gość jest bo teraz se siedzę i zastanawiam czym wypełnić tą pustkę.

Zazwyczaj rozpoczynacie czytanie posta od jego tytułu więc ja też rozpocznę od tytułu. Wtajemniczeni i obeznani z twórczością Stanisława Wyspiańskiego zapewne zauważyli, że jest to cytat. Ja do wtajemniczonych i obeznanych nie należę gdyż twórczość tego pana znam w mizernym stopniu z płyty której właśnie słucham a którą chyba nie raz tu wymieniałem i która w całości załadowana jest w plejera po prawej.

Pytanie czemu mnie znów na nią wzięło? Gdyż potrzebowałem tekstu do mojego e em o statusu na g. Jedną z wielu zalet tej płyty jest mnogość chwytliwych a przesiąkniętych inteligencją i polotem tekstów :] Stąd posiliłem się nimi.

Juto o godzinie jedenastej, lub też w najbliższych okolicach tego czasu będę się spinał ze ścianą. W spinacz CE pomagają mi nowe kapcie :) Strasznie się z nich cieszę i strasznie mnie złości, że "nie jestem godzien" :]

"Ale jak smakuje!"
Unknown

Rey

wtorek, 6 października 2009

Kiedy jestem

1. Głodny
2. Zmęczony

to jestem zuy

Rey

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

End of MADness

Od jakiegoś czasu jestem już w Polsce i staram się nią cieszyć co obecnie nie jest łatwe :) O hiszpanii mógł bym pisać długo ale oszczędzę wam tego i napiszę tylko, że tęsknię za nią.

Napiszę o kilku małych acz ważnych rzeczach.

Kiedy wylatywałem do Hiszpanii kupiłem przewodnik, który miał mi ułatwić ogarnięcie tego kraju w zaledwie 27 dni. Niestety kupiłem badziew, dlatego chcę was przestrzec przed zakupem jakiegokolwiek przewodnika z Marco-Polo! Przewodnik jest BEZNADZIEJNY! Nie dajcie się zwieść szumnej i kolorowej okładce. Zawartość przewodnika to zdjęcia i szczątkowe właściwie informacje na temat kraju do którego jedziecie. Przewodnik dla bardzo mało wymagających turystów. Jego jedyne zalety to waga bo jest cieniutki i relatywnie niska cena. Cena której nie warto płacić.

Polecić mogę natomiast przewodniki z wydawnictw Lonley Planet -są grube i dość drogie i chyba tylko w języku angielskim, ale za to fantastycznie opracowane! Bardzo dużo szczegółowych i naprawdę przydatnych informacji. Na pewno się nie zawiedziecie podczas krótkiej jak i długiej podróży.

Drugi hiszpański szczegół to muzeum Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofía. Świetne jest ono... Prezentuje sztukę XX w. więc bardzo mi się podobało. Wspomnieć można, że wisi tam Salvador Dali, Miro, Picasso i wielu innych. Mnie osobiście najbardziej podobała się wystawa tymczasowa rzeźbiarza Juan`a Muñoz. Jeżeli ktoś lubi rzeźbę niech sobie przynajmniej zobaczy zdjęcia w necie a może nawet i poczyta o człowieku. Wystawa jest prześwietna!

W hiszpanii zdobyłem też wiedzę na temat nowej muzyki która może mnie zainteresować i jak się okazało tak się stało :P Gorąco polecam Sofa Surfers, Bajofondo Tango Club oraz Nouvelle Vague.
Postaram się więcej o nich napisać i wrzucić conieco jutro lub też kiedyś w przyszłości.

To co ja spadam bo późno jest a jutro pierwszy dzień praktyk czeka mnie!

Zdjęcia z Hiszpanii namber łan

Zdjęcia z Hiszpanii namber tu


Podpis też będzie dziś szczegółowy :] W każdym razie pisałem to ja :P

Cactus

sobota, 4 lipca 2009

MAD rid

Oh jest on MAD szalony. Pieknie szalony.

Wczoraj bylismy w Madrycie czyli stolicy jakby Hiszpanii. Bylem ciekaw tego miast ale nie rozczarowalem sie nim. Zachwycilo mnie. Jest po prostu piekne.

Dobre w calej tej Hiszpanskiej przygodzie jest to ze mam juz niezwykle drogi wg mnie bilet miesieczny ktory pozwala mi podrozowac autobusami, pociagami i metrem za "free". Zue w calej tej Hiszpanskiej przygodzie jest to ze mam juz liezwykle drogi wg mnie bilet miesieczny ktory kosztowal 70,2 eurasow. No ale mam go wiec zamierzam go dobrze wykorzystac.

Podroz do madrytu to ok 35-40 min klimatyzowanym, wygodnym pociagiem. Nie wiem jak to bedzie ale zamierzam tam jezdzic dosc czesto - stwierdzilem tak po pierwszym dniu spedzonym w tym miescie.

Dla "obierzyswiatow" Madryt jest pewnie jednym z wielu wielkich i ladnych miast. Dla mnie jest jednym z 2 wielkich i ladnych miast jezeli mozna tak powiedziec o Warszawie :D. Na razie nie jestem w stanie powiedziec Ci o Madrycie wiecej niz tylko kilka zachwytow. Wszak za niedlugo mam nadzieje ze bede mogl ci powiedziec duzo wiecej gdyz mam juz wielkie plany zwiedzania :>

Co mnie sie na razie podobalo? Okolice placu SOL sa wypas dosc. Cala starowka jest fajna, Plaza del Major - chyba tak sie nazywa ten glowny rynek tak? Jest wielki i fajny. Podobalo mi sie tez jedzenie choc bylo dosc drogie :/.

No to jutro jade na pchli targ w Madrycie wiec na razie koncze ;)

Podobaja mi sie Hiszpanskie wieczory, ludzie, zycie rozpoczynajace sie o 21, kierowcy zatrzymujacy sie na przejsciach, przepiekne kamienice...


Po tym miesiacu spedzonym tu powinienem swietnie mowic po hiszpansku i serbsko-chorwacku i niezle po finsku :P
Wiec pozdro dla miedzynarodowej ekipy gadajacej po serbsko-chorwacko-finsko-polsko-hiszpansku :)


Hiszpania mnie uwodzi...


Rey to znaczy :D

czwartek, 2 lipca 2009

"Spanian"

Wiec jestem w hiszpanii. Jestem tutaj z bagazem o ktory sie martwilem w podrozy.


Latanie samolotem - niezly wypas tak sobie mysle. Jest szybkie w miare wygodne i relatywnie tanie... W samolotach lub przed nimi mozna poznac spoko ludzi takich jak Frank.




Hiszpania z samolotu wyglada mniej wiecej tak jak ja sobie wyobrazalem, czyli duzo terenow w kolorze piasku/kurzu itp... takie jakby pustynne.




Jak juz wyladowalem i znalazlem bagaz i znalazlem ludzi ktorzy na mnie czekali to wszystko bylo pieknie dopuki bylismy a budynku lotniska... Kiedy wyszlismy i nie obejmowala nas juz klimatyzacja zrozumialem dlaczego hiszpania wyglada z samolotu tak "pustynnie". Byla godzina 19:40 i ponad 35 stopni fest wypas (wlasnie nauczylem sie robic moje emotki te ulubione ale na blogspocie nie mozna ich uzywac bo sa traktowane jako tagi html...). Wskoczylismy do auta i pojechalismy do mojego nowego domu.







Mieszkamy w duzym kampusie uniwersytetu w Alcala de Henares. Standard wydaje mi sie duzo wyzszy niz w sosnowcu :P. Mieszkam w 8 osobowym "domku". Pokoje sa 4, z lazienka z prysznicem. Jest duzy wspolny salon, duza kuchnia i u gory taras :D W dwoch slowach fest wypas.


Oto jest skrawek mojego pokoju ktory sie fajnie zmiescil w zdjeciu.


Wczoraj wieczorem bylismy na tapas... czyli tradycyjnym hiszpanskim posilku. Nie wiem czy w calej hiszpanii to tak wyglada ale u nas bylo tak, ze kupowalo sie piwo/wino/lub cos do picia i mozna do tego sobie wybrac ktores z "tapas". Tapas czyli takie kanapki jakby... Bardzo fajne i smaczne. Jadlem wczoraj 2 z kilku rodzajow... oczywisicie nie pamietam hiszpanskich nazw ale moge przyblizyc nieco ich sklad jakosciowy. Otoz w jednym z tapas byl fajnie panierowany kawalek kurczaka (nie pytajcie mnie jaka jego czesc... mozliwe ze piers) i na to plasterek fajnego sera i to w takiej buleczce - smaczna i fajna dosc sprawa. Drugie tapas bylo z hmmm... takim jakby omletem grubym bardzo tak na 1,5cm i tradycyjna hiszpanska szynka ktorej nazwy tez na razie nie przywolam (no i oczywiscie bylo to w bulce). No i tak pojedlismy i napislismy sie i wyszlismy jakos przed godzina 1 w nocy. Wyszlismy na autobus... :P Oczywiscie wczesniej slyszalem jak to jest z hiszpanskimi autobusami ;D no ale stoimy... po 15 czy 20 min czekania hiszpanka ktora z nami byla stwierdzila ze zawiezie nas autem:P




Ah zapomnial bym napisac jak to sie cenowo ksztaltuje... otoz takie piwko czy winko kosztuje 2 eurasy z groszem jakims... Czyli drozej jak w polsce... ale do tego jest wypas tapas i wydaje mi sie ze nie ma opcji zeby w polsce za 8zl kupic dobre piwo/wino i do tego fajna kanapke. Poza tym jest tu drozej jak w polska... No ale coz jest to hiszpania a nie polska... Najbardziej jest niefajne ze transport jest taki kurde drogi... bede musia wywalic - napisze to slownie - siedemdziesiat eurasow co by kupic bilet miesieczny. W sumie bilet jest na wszystko czyli pociag, autobusy, metro i chyba obowiazuje w calym dystrykcie madryt. Jest drogi ale nie oplaca sie kupowac pojedynczych biletow...



Spaish natomiast jest dramatem dla mnie i tragedia. Wlasciwie wszyscy obecni tu studenci cos tam po hiszpanskiemu mia a wlasciwie to 3 dziewczyny po prostu po hiszpansku mowia... moze nie idealnie ale plynnie. Dlatego tez porozumiewanie sie jest troche ciezkie. Cale szczescie ze wszyscy mowia po angielsku - zdecydowanie lepiej ode mnie mowia :D Jak sie okazuje troche sie przeliczylem z tym moim ingliszem i nie jest on taki advanced jaki wspialem w podaniu :) Ale jak na razie nikt sie o to nie rzuca.



Pracowal bede 5 min pieszo od domu (fajna konstrukcja zdania conie?) no wiec 5 minut ide na uczelnie. Bede pracowal w laboratorium chemii analitycznej ale wciaz nie mam pojecia co tam bede robil. Dzis bylismy tam na chwile i hiszpan ktory ze mna byl nie bardzo umial znalezc kogos kompetentnego z kim mogl by pogadac i mi conieco objasnic. W kazdym razie ciesze sie tym, ze zaczynam dopiero od poniedzialku. Jeszcze dokladnie nie wiem jak bedzie wygladala moja sjesta i czy w ogole ona bedzie.



Bede powoli konczyl... chyba napisalem wszystko co chcialem... Troche jestem zmeczony mimo ze spalem jakies 9-10 godzin, jeszcze nie wiem czy to od tego ze slabe dzis sniadanie zjadlem czy od tego calego upalu...



Necior mam za darmo jakies 5 min z buta od domu wiec postaram sie co jakis czas pisac do was mejle lub tez tu cos wrzucac.

PS Ladny mam widok z kuchni?

Bez cytatu,

Rey