sobota, 17 października 2009

Jak błyskańce

dwie czy trzy godziny temu ktoś na tyle połechtał mojego bloga, że nie mogłem nie napisać następnego posta.

Będzie krótki bo spać mi się chce a jutro muszę wstać wcześnie niestety.

Heh ;] fest ze mnie gość jest bo teraz se siedzę i zastanawiam czym wypełnić tą pustkę.

Zazwyczaj rozpoczynacie czytanie posta od jego tytułu więc ja też rozpocznę od tytułu. Wtajemniczeni i obeznani z twórczością Stanisława Wyspiańskiego zapewne zauważyli, że jest to cytat. Ja do wtajemniczonych i obeznanych nie należę gdyż twórczość tego pana znam w mizernym stopniu z płyty której właśnie słucham a którą chyba nie raz tu wymieniałem i która w całości załadowana jest w plejera po prawej.

Pytanie czemu mnie znów na nią wzięło? Gdyż potrzebowałem tekstu do mojego e em o statusu na g. Jedną z wielu zalet tej płyty jest mnogość chwytliwych a przesiąkniętych inteligencją i polotem tekstów :] Stąd posiliłem się nimi.

Juto o godzinie jedenastej, lub też w najbliższych okolicach tego czasu będę się spinał ze ścianą. W spinacz CE pomagają mi nowe kapcie :) Strasznie się z nich cieszę i strasznie mnie złości, że "nie jestem godzien" :]

"Ale jak smakuje!"
Unknown

Rey

wtorek, 6 października 2009

Kiedy jestem

1. Głodny
2. Zmęczony

to jestem zuy

Rey

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

End of MADness

Od jakiegoś czasu jestem już w Polsce i staram się nią cieszyć co obecnie nie jest łatwe :) O hiszpanii mógł bym pisać długo ale oszczędzę wam tego i napiszę tylko, że tęsknię za nią.

Napiszę o kilku małych acz ważnych rzeczach.

Kiedy wylatywałem do Hiszpanii kupiłem przewodnik, który miał mi ułatwić ogarnięcie tego kraju w zaledwie 27 dni. Niestety kupiłem badziew, dlatego chcę was przestrzec przed zakupem jakiegokolwiek przewodnika z Marco-Polo! Przewodnik jest BEZNADZIEJNY! Nie dajcie się zwieść szumnej i kolorowej okładce. Zawartość przewodnika to zdjęcia i szczątkowe właściwie informacje na temat kraju do którego jedziecie. Przewodnik dla bardzo mało wymagających turystów. Jego jedyne zalety to waga bo jest cieniutki i relatywnie niska cena. Cena której nie warto płacić.

Polecić mogę natomiast przewodniki z wydawnictw Lonley Planet -są grube i dość drogie i chyba tylko w języku angielskim, ale za to fantastycznie opracowane! Bardzo dużo szczegółowych i naprawdę przydatnych informacji. Na pewno się nie zawiedziecie podczas krótkiej jak i długiej podróży.

Drugi hiszpański szczegół to muzeum Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofía. Świetne jest ono... Prezentuje sztukę XX w. więc bardzo mi się podobało. Wspomnieć można, że wisi tam Salvador Dali, Miro, Picasso i wielu innych. Mnie osobiście najbardziej podobała się wystawa tymczasowa rzeźbiarza Juan`a Muñoz. Jeżeli ktoś lubi rzeźbę niech sobie przynajmniej zobaczy zdjęcia w necie a może nawet i poczyta o człowieku. Wystawa jest prześwietna!

W hiszpanii zdobyłem też wiedzę na temat nowej muzyki która może mnie zainteresować i jak się okazało tak się stało :P Gorąco polecam Sofa Surfers, Bajofondo Tango Club oraz Nouvelle Vague.
Postaram się więcej o nich napisać i wrzucić conieco jutro lub też kiedyś w przyszłości.

To co ja spadam bo późno jest a jutro pierwszy dzień praktyk czeka mnie!

Zdjęcia z Hiszpanii namber łan

Zdjęcia z Hiszpanii namber tu


Podpis też będzie dziś szczegółowy :] W każdym razie pisałem to ja :P

Cactus

sobota, 4 lipca 2009

MAD rid

Oh jest on MAD szalony. Pieknie szalony.

Wczoraj bylismy w Madrycie czyli stolicy jakby Hiszpanii. Bylem ciekaw tego miast ale nie rozczarowalem sie nim. Zachwycilo mnie. Jest po prostu piekne.

Dobre w calej tej Hiszpanskiej przygodzie jest to ze mam juz niezwykle drogi wg mnie bilet miesieczny ktory pozwala mi podrozowac autobusami, pociagami i metrem za "free". Zue w calej tej Hiszpanskiej przygodzie jest to ze mam juz liezwykle drogi wg mnie bilet miesieczny ktory kosztowal 70,2 eurasow. No ale mam go wiec zamierzam go dobrze wykorzystac.

Podroz do madrytu to ok 35-40 min klimatyzowanym, wygodnym pociagiem. Nie wiem jak to bedzie ale zamierzam tam jezdzic dosc czesto - stwierdzilem tak po pierwszym dniu spedzonym w tym miescie.

Dla "obierzyswiatow" Madryt jest pewnie jednym z wielu wielkich i ladnych miast. Dla mnie jest jednym z 2 wielkich i ladnych miast jezeli mozna tak powiedziec o Warszawie :D. Na razie nie jestem w stanie powiedziec Ci o Madrycie wiecej niz tylko kilka zachwytow. Wszak za niedlugo mam nadzieje ze bede mogl ci powiedziec duzo wiecej gdyz mam juz wielkie plany zwiedzania :>

Co mnie sie na razie podobalo? Okolice placu SOL sa wypas dosc. Cala starowka jest fajna, Plaza del Major - chyba tak sie nazywa ten glowny rynek tak? Jest wielki i fajny. Podobalo mi sie tez jedzenie choc bylo dosc drogie :/.

No to jutro jade na pchli targ w Madrycie wiec na razie koncze ;)

Podobaja mi sie Hiszpanskie wieczory, ludzie, zycie rozpoczynajace sie o 21, kierowcy zatrzymujacy sie na przejsciach, przepiekne kamienice...


Po tym miesiacu spedzonym tu powinienem swietnie mowic po hiszpansku i serbsko-chorwacku i niezle po finsku :P
Wiec pozdro dla miedzynarodowej ekipy gadajacej po serbsko-chorwacko-finsko-polsko-hiszpansku :)


Hiszpania mnie uwodzi...


Rey to znaczy :D

czwartek, 2 lipca 2009

"Spanian"

Wiec jestem w hiszpanii. Jestem tutaj z bagazem o ktory sie martwilem w podrozy.


Latanie samolotem - niezly wypas tak sobie mysle. Jest szybkie w miare wygodne i relatywnie tanie... W samolotach lub przed nimi mozna poznac spoko ludzi takich jak Frank.




Hiszpania z samolotu wyglada mniej wiecej tak jak ja sobie wyobrazalem, czyli duzo terenow w kolorze piasku/kurzu itp... takie jakby pustynne.




Jak juz wyladowalem i znalazlem bagaz i znalazlem ludzi ktorzy na mnie czekali to wszystko bylo pieknie dopuki bylismy a budynku lotniska... Kiedy wyszlismy i nie obejmowala nas juz klimatyzacja zrozumialem dlaczego hiszpania wyglada z samolotu tak "pustynnie". Byla godzina 19:40 i ponad 35 stopni fest wypas (wlasnie nauczylem sie robic moje emotki te ulubione ale na blogspocie nie mozna ich uzywac bo sa traktowane jako tagi html...). Wskoczylismy do auta i pojechalismy do mojego nowego domu.







Mieszkamy w duzym kampusie uniwersytetu w Alcala de Henares. Standard wydaje mi sie duzo wyzszy niz w sosnowcu :P. Mieszkam w 8 osobowym "domku". Pokoje sa 4, z lazienka z prysznicem. Jest duzy wspolny salon, duza kuchnia i u gory taras :D W dwoch slowach fest wypas.


Oto jest skrawek mojego pokoju ktory sie fajnie zmiescil w zdjeciu.


Wczoraj wieczorem bylismy na tapas... czyli tradycyjnym hiszpanskim posilku. Nie wiem czy w calej hiszpanii to tak wyglada ale u nas bylo tak, ze kupowalo sie piwo/wino/lub cos do picia i mozna do tego sobie wybrac ktores z "tapas". Tapas czyli takie kanapki jakby... Bardzo fajne i smaczne. Jadlem wczoraj 2 z kilku rodzajow... oczywisicie nie pamietam hiszpanskich nazw ale moge przyblizyc nieco ich sklad jakosciowy. Otoz w jednym z tapas byl fajnie panierowany kawalek kurczaka (nie pytajcie mnie jaka jego czesc... mozliwe ze piers) i na to plasterek fajnego sera i to w takiej buleczce - smaczna i fajna dosc sprawa. Drugie tapas bylo z hmmm... takim jakby omletem grubym bardzo tak na 1,5cm i tradycyjna hiszpanska szynka ktorej nazwy tez na razie nie przywolam (no i oczywiscie bylo to w bulce). No i tak pojedlismy i napislismy sie i wyszlismy jakos przed godzina 1 w nocy. Wyszlismy na autobus... :P Oczywiscie wczesniej slyszalem jak to jest z hiszpanskimi autobusami ;D no ale stoimy... po 15 czy 20 min czekania hiszpanka ktora z nami byla stwierdzila ze zawiezie nas autem:P




Ah zapomnial bym napisac jak to sie cenowo ksztaltuje... otoz takie piwko czy winko kosztuje 2 eurasy z groszem jakims... Czyli drozej jak w polsce... ale do tego jest wypas tapas i wydaje mi sie ze nie ma opcji zeby w polsce za 8zl kupic dobre piwo/wino i do tego fajna kanapke. Poza tym jest tu drozej jak w polska... No ale coz jest to hiszpania a nie polska... Najbardziej jest niefajne ze transport jest taki kurde drogi... bede musia wywalic - napisze to slownie - siedemdziesiat eurasow co by kupic bilet miesieczny. W sumie bilet jest na wszystko czyli pociag, autobusy, metro i chyba obowiazuje w calym dystrykcie madryt. Jest drogi ale nie oplaca sie kupowac pojedynczych biletow...



Spaish natomiast jest dramatem dla mnie i tragedia. Wlasciwie wszyscy obecni tu studenci cos tam po hiszpanskiemu mia a wlasciwie to 3 dziewczyny po prostu po hiszpansku mowia... moze nie idealnie ale plynnie. Dlatego tez porozumiewanie sie jest troche ciezkie. Cale szczescie ze wszyscy mowia po angielsku - zdecydowanie lepiej ode mnie mowia :D Jak sie okazuje troche sie przeliczylem z tym moim ingliszem i nie jest on taki advanced jaki wspialem w podaniu :) Ale jak na razie nikt sie o to nie rzuca.



Pracowal bede 5 min pieszo od domu (fajna konstrukcja zdania conie?) no wiec 5 minut ide na uczelnie. Bede pracowal w laboratorium chemii analitycznej ale wciaz nie mam pojecia co tam bede robil. Dzis bylismy tam na chwile i hiszpan ktory ze mna byl nie bardzo umial znalezc kogos kompetentnego z kim mogl by pogadac i mi conieco objasnic. W kazdym razie ciesze sie tym, ze zaczynam dopiero od poniedzialku. Jeszcze dokladnie nie wiem jak bedzie wygladala moja sjesta i czy w ogole ona bedzie.



Bede powoli konczyl... chyba napisalem wszystko co chcialem... Troche jestem zmeczony mimo ze spalem jakies 9-10 godzin, jeszcze nie wiem czy to od tego ze slabe dzis sniadanie zjadlem czy od tego calego upalu...



Necior mam za darmo jakies 5 min z buta od domu wiec postaram sie co jakis czas pisac do was mejle lub tez tu cos wrzucac.

PS Ladny mam widok z kuchni?

Bez cytatu,

Rey

sobota, 13 czerwca 2009

Alternatywna ewolucja czł eko kształt nych

Rozmówcy używali Nokii. Dzięki Fińskiemu producentowi powstała alternatywna ewolucja.
Okazało się, że sprawy nie należy lekceważyć. Poczytny a nawet opiniotwórczy tygodnik potwierdza.

Maupa

Bazgroł ów powstał podczas rozmowy telefonicznej. Pech chciał, że nawiązałem do sprawy no i okazało się, że takie bazgroły - jak z resztą chyba wszystko co robi człek - mogą coś o nim powiedzieć. Podano mi artykuł który traktuje o bezwiednym rysowaniu podczas słuchania, rozmowy. Nie będę go wam streszczał, przeczytacie sami.

Żywot mojej maupy zaczął się od klucza wiolinowego, z resztą niezbyt udanego :] Ewolucja toczyła się szybko. Obrót wystarczył aby klucz ewoluował w zaczątek ślimaka, ten rozbudowując swoją skorupę doszedł do wniosku, że można by ją zamienić na czaszkę i tak powstała maupa.

Nie mogę się rozpisać jak niegdyś ponieważ czas goni. Przypomnę jeszcze, że już kiedyś usukteczniłem wstawienie takich tu rysunkowców.

Ciekawe jest przypomnienie sobie rysunków robionych przez waszych znajomych kiedy byliście w ich pobliżu :]

Przestrzegam też, przed zbyt intensywnym wpatrywaniem się w swoje "malarstwo" :P

A co by nie było tak źle znów:

"Psycholodzy przestrzegają jednak przed zbyt dosłownym traktowaniem tych zależności."
Paweł Górecki dla Newsweek

Rey

piątek, 12 czerwca 2009

12.06.09

21:26 Zaczął pisać
21:27 Gdy spojrzał na zegar była już 21:27
21:27 Zastanawia się co może napisać po tak długiej absencji. Nie może napisać, o abstynencji... nie może bo jej nie uskuteczniał ostatnio. Mimo sesji.
21:28 Tyle jest spraw które zostały bezwstydnie tu przemilczane, że w zasadzie jest mu wstyd.
21:28 Zastanawia się, nad sporządzeniem listy rzeczy o których nie napisał a winien był
21:29 To chyba najlepszy pomysł... Nie zrekompensuje strat moralnych, monetarnych, bilonowych, umysłowych, materialnych, zyskownych, poniesionych czy też niezamierzonych.
21:30 Lista która na pewno będzie niekompletna... ale przynajmniej bEdzie.
21:30
  • Jadę do hiszpanii na praktyki :D - o tym będę jeszcze pisał.
  • Był kilka razy w górach... ostatnio w tatrach prawie wszedłem na Kościelec. Niestety pogoda nie chciała co bym wszedł. Przedostatnio był w gorcach :)
  • Odbyłem już 2 z pięciu egzaminów czyli Farmakognozję i Biologię molekularną. Tą 2gą zdałem
  • Z pierwszego nie ma wyników na razie
  • Byłem na niezliczonej ilości imprez w tym jednej gastrycznej (lol)
  • Pracowałem w sklepie sportowym o wdzięcznej nazwie 4F czyli four fun. Zarabiałem tam ciężką gotówkę którą roztworzyłem...
  • Nie mam czego słuchać ostatnio... Właśnie leci ostatni album Pati Yang a przed nim leciał Flykkiler - Eksperymenty w brutalnym świetle
  • Byłem na wspinaczkowym wypadzie bardzo fajnym i udanym
  • Udało mi się poniekąd zdiagnozować kolano! No i wypisano mi Tramadol :D
21:37 Idę na chwilę zobaczyć o czym gadają w Review territory
22:00 Chwila trwała minut 23 więc zmarnowałem już w sumie ich 34 a, że biochemia jest przedmiotem zazdrosnym... Muszę już was opuścić.
22:01 Bo nie napisałem, że w środę piszę egzamin z biochemii i w zasadzie przydał by się taki fart jak na biologii
22:01 Czas wymyślić tytuł dla tego postu :>
22:04 Pozostawiłem tytuł dla cytatu

"[...] kot i ja jesteśmy jak przeplatające się robaczki jin i jang - to jest właśnie Tao - i nie umyka mi fakt, że każdy kot, po hiszpańsku gato, zawiera w swej nazwie trzy litery z Tao, przy czym g jest jakby dziurką, jaką pozostawiają w ponczach indiańskie kobiety, ażeby dusza ich nie stała się więźniem tkaniny."
Julio Cortázar — Ostatnia runda (Nawrócenie Teodora W. Adorno)
Rey
22:08 Skończyłem obrabiać tekst. Błędów dziś nie poprawiam, czasu nie mam.

czwartek, 12 lutego 2009

Pożar ł

Bo to chyba najbardziej efektowny element dalekiego krzyku vel dalekiego płaczu dwa. Pożar pożareć może wiele. Nienasycona jest to bestyja ale przefajoska bo szybko ją można stworzyć. Oczywiście mowa o Far Cry`u 2.



Po tak beznadziejnym wstępie powiem wam co robię podczas ferii. Pominę niebotyczną ilość lenistwa i nieróbwstwa. Skupię się na ciorańsku bo tak tego posta zaplanowałem.

Dzięki funduszą zapewnionym przez nieocenioną fundację pod nazwą BRAT :] Stałem się posiadaczem przyzwoitego sprzętu obliczeniowego. Jego głównym zadaniem jest oczywiście tworzenie grafiki :> I tak go wykorzystuję. Nadrabiam więc zaległości ze świata elektronicznej rozrywki.



Crysis i Crysis: Warhead

Te dwie gry definiuje grafika dopieszczona do granic. Jeszcze nie fotograficzna ale sprawia wielkie kłopoty konkurencji. W zasadzie nie wiem gdzie się przyczepić. Jedyny mankament jaki zauważyłem to CZASEM opuźnione teksturowanie. Przedmioty znajdujące się daleko i niewyraźne są inaczej, słabiej teksturowane zapewne po to co by wycisnąć maksymalną wydajność. Dopiero gdy się zbliżamy teksturowane są w najwyższej jakości. Przy szybkim zbliżeniu się do odległego przedmiotu czasem możemu uchwycić moment "zmiany" teksturowania.

Dźwięk jest wybasisty. Mam zestaw 5.1 - podstawowy, najzwyklejszy, analogowy, niezbyt idealnie ustawiony a mimo to dźwięk miażdży. Nie wiem dlaczego w żadnej z wcześniejszy gier które obsługiwały 5.1 i różne inne technologie wspomagające tworzenie dźwięku przestrzennego nie uzystałem takich efektów jak w Crysisie. Może to wina karty dźwiękowej. Nie wiem, już nie wnikam. Dźwięk jest kozacki, tak jak napisałem zawiera wiele basu, eksplozje i dźwięk wystrzałów są świetne.

Grywalność. Zdecydowanie wysoka, gra nie jest nudna, dużo się dzieje. Fizyka i pomysły zastosowane w grze pozwalają na wiele zabawy co znacznie może wydłużyć czas rozgrywki. Wrogów można unicestwić na setki sposobów. Twórcą należy pogratulować pomysłowości w niektórych kwestiach. Nanosuit wymiata :P

Fabuła. Prosta i liniowa ale dość dobra żeby zaspokoić przeciętnego gracza. Zakładając, że gra ma być grywalnym FPS można ją ocenić in plus. Nie gubimy się historii, wiemy co i dlaczego się dzieje, niektóre kwestie jesteśmy w stanie przewidzieć ale jest wporzo.

Wady. Mi osobiście niepodobały się niedociągnięcia niektórych pomysłów. Może i wymyślam, ale przesiadanie się w pojazdach jest hmm... kto grał ten wie - szkoda, że teleportu nie wykorzystano też w innych miescach. Czołg jest BEZNADZIEJNY. Brakuje przynajmniej małęgo przybliżenia celownika nie wspominając o systemie wykrywania wrogich jednostek... Boli też słabe wykorzystanie trybu strenght w walce w ręcz. Mogli by dołożyć jakieś bajeranckie triki. Chwytanie jest fajne ale mi nie wystarczało. Przeciwnicy na przedostatnim poziomie trudności są idiotami. Poza tym tak dopracowana fizyka gry, pozwalająca przestrzelić oponę w jadącym wozie i go wywrócić a co z rannymi przeciwnikami? Przestrzelimy kolesiowi kolano i nic...

Poza tym gra jest bajerancka i każdemu ją mogę z czystym sumieniem polecić ale tylko na maks ustawieniach :P Bo w tej grze chodzi o grafikę! A grafika w boju i eksplozje i w ogóle wyglądają przecudnie.

Wróćmy jednak do pożaru.

Widzieliście kiedyś pożar na sawannie? Ja je ostatnio widuję często i sam je nawet wywołuję. Bo są PIĘKNE. W Far Cry 2 na razie najbardziej mi się podoba właśnie pożar. To chyba najlepszy i najefektowniejszy pomysł z całej gry. Samej gry jeszcze nie skończyłem więc nie będę się wypowiadał o całości. Skupię się na pomysłowości twórców która wg mnie jest bardzo ogromna.

Strzelanka z lekkim smaczkiem RPG - wypasiony pomysł. Uproszczony RPG jest przyjemny, pozwala zachować dużą dynamikę gry, nie absorbuje rozwojem postaci i godzinami spędzonymi nad kompletowaniem sprzętu i rozdzielaniem punktów doświadczenia. Twórcy wyposarzyli Far Cry`a 2 w najlepsze jak dla strzelanki cechy RPG.

Co mi się jeszcze podoba. Pomysł z zacinającą się bronią - był już w Stalkerze ale nigdzie poza tymi dwoma grami go nie widziałem dlatego fest mi sie tu podoba bo jest ładnie zrobiony.
Fizyka i realność gry w niektórych punktach stoi bardzo wysoko. Świetna jest wybuchająca amunicja. Jeżeli gdzieś znajduje się skład amunicji, granatów a dojdzie tam ogień lub sami w pobliżu coś wysadzimy to amunicja i granaty poczynają reagować. W przypadku ładunków wybuchowych widzimy po prostu jak wybuchają kolejno nie wszystkie na raz. Natomiast amunicja do broni palnej to cud, miód :D Z miejsca gdzie była poczynają "wystrzeliwywać" pociski we wszystkich kierunkach - pierwszy raz widzę taki pomysł w grze.
Fizyka rozczarowuje w przypadku pojazdów. Przy maksymalnej prędkości możemy przywalić w drzewo i pojazd się zniszczy ale nam się za dużo nie stanie.
Malaria - kolejny piękny smaczek ale wg mnie trochę zmaszczony. Mogli by tu dodać więcej losowości, objawy mogły by się prezentować też jakoś inaczej poza atakami choroby. Przyjęcie tabletki nie powinno pomagać natychmiast.
Największą wadą tej gry jest jednak fabuła :( Co przemocarnie smuci ludzi. Gra ma a wielki potencjał ale jest nudna. Mówię to z pełnym przekonaniem. Twórcy mogli by się bardziej skupić na głównym wątku, gdyż nawet główne misje za dużo nie mówią nam o naszym celu i o nas. Wykonujemy je bo nam każą. Misje są różnorodne to trzeba przyznać ale to nie wprowadza rzadnego napięcia, oczekiwania, chęci kontynuacji. Niczego się nie dowiadujemy, a przynajmniej nie do momentu gry w którym się znajduję. Podróżowanie w te i nazad po całej mapie nudzi się po 5-6 misjach.
Prawda, przed chwilą napisałem o Crysis`ie, że jego liniowa i prosta fabuła mi odpowiada a tu nagle zaczynam wymyślać. Zaznaczyć z całą mocą jednak trzeba, że tych dwuch gier nie łączy NIC poza firmą i strzelaniem. Od Far Cry`a 2 z jego boskim afrykańskim klimatem wymagałem świetnie zrobionej fabuły, wciągającej i nie dającej się oderwać od komputera. Chciałem, żeby coś się działo z naszym bohaterem który wykonuje tak szczytną misję choć sam musi się poświęcić całkowicie. Chciałem co by się zagłębił w tą historię i zbliżył do niej ale się potężnie zawiodłem. (Jak na razie, ale wątpię co by się to zmieniło...).

"W pożarze i leniwi się zajmą."
Lidia Jasińska

Rey

środa, 28 stycznia 2009

Sto tysięcy lat

Wiecie co dziś jest?
Nie wiecie?
Fest to zmaściliście.
Na szczęście macie mnie :D
Dziś jest dwudziestyósmystyczniadwatysiącedziewięć.
Oznacza to nic innego jak święto :>

Więc Wszystkiego przenajlepszego życzę Ci Bożo :D
Co by było fest fajnie!
I co byś dziś te zaliczenie zdała!

Resztę ci rzekłem baj fon

To jeszcze :*

Rey

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Al kalid (to i) owo

Krótko dziś i na temat.

Tak sobie trochę przeglądam farmakognozję co by się coś "nauczyć" przed wielkim ściąganiem na kolosie zbiorczym i przypomniałem sobie o pewnej dość ciekawej zależności. Alkaloidy często są substancjami bardzo silnie działającymi - mówiąc po ludzku są bardzo toksyczne - trujące.
Powszechnie wiadomo też, że alkaloidy otrzymuje się z roślin. Rośliny to takie są, że generalnie dostęp do nich ma każdy kto je znajdzie i nie uciekają one jak zwierzaki więc pochwycić je łatwo.
Do czego ja jednak zmierzam. Coś wam pokarzę. Co myślicie o tych roślinach jak na nią patrzycie?
Wpierw mój faworyt.
Hyoscyamus Niger (Solanaceae)


Od razu widać, że Lulek Czarny to zabójca :D Zawiera głównie hioscyjaminę (nie wnikając w szczegóły to atropina...) i skopolaminę, dużo skopolaminy.

Datura Stramonium (Solanaceae)



Tak, to jest Bieluń Dziędzierzawa... Zawiera głównie hioscyjaminę racemizującą do atropiny oraz skopolaminę. Trujący on Ci jest. W źródłach ludowych podawany jako odurzający halucynogen.
Niebezpieczny. Na takiego wygląda conie?

Niektóre rośliny wyglądają na niebezpieczne... To tylko dwa przykłady ale gdyby ktoś mi je pokazał i nie wiedział bym o nich nic to powiedział bym, że nie wyglądają bezpiecznie. Niewątpliwie mają swój urok i na swój sposób są piękne. Pewnie dlatego bieluń jest obecnie często wykorzystywany jako roślina ozdobna... Nie wspomnę już, że tojad też stosuje się ozdobnie. I jeszcze dziecko w domu z takim ogrodem :D

Moja rada, jak coś nie wygląda dobrze a nie wiemy co to i jak działa to zostawmy w spokoju, bo możliwe że wygląda niebezpiecznie bo takie i jest.
Nie wszystkie niebezpieczne rośliny na takie wyglądają dlatego bądźmy ostrożni zrywając, dotykając i wąchając "kwiatki". Nie pijemy też wody z wazonów :]

P.S.
Wymienione przeze mnie rośliny są stosowane jako roślinne surowce lecznicze ALE są stosowane w BARDZO małych dawkach - często miligramowych. Są to rośliny silnie TRUJĄCE! W internecie można znaleźć informacje, że tymi roślinami można się narkotyzować... Działanie mają jakie mają ale pamiętajcie o tym, że zawartość alkaloidów jest różna (zależy od wielu czynników) więc dla własnego bezpieczeństwa nie próbujcie się tak bawić bo może się to skończyć źle. Nawet niewielka ilość może Ci poważnie zaszkodzić a nawet zabić! W końcu nie wiesz jak zareaguje twój organizm.

Kawałek lasu wystarczy aby wyżywić batalion, albo otruć armię.
Jakoś tak to chyba było :P

Rey

czwartek, 1 stycznia 2009

Dwatysiącedziewięć lat od urodzenia Jezusa Chrystusa minęło już.

Sylwestrowe zabawy odchodziły w tym roku u NG na chacie. Było oczywiście ekstrawagancko jako, że była fajoska ekipa. Ekipa która postarała się o dobrą zabawę w przefajnych okolicznościach natury.

Noc końca roku uczciliśmy tańcami, hulankami i swawolami :] Szaleństwo sponsorowane trunkami trwało do białego rana a i po przebudzeniu były pewne śmiechy i hihy. Hahy też :].

Zrobiłem jeden łyk szampana ;P i pamiętam, że naczynie z którego piłem źle skończyło :D Nie stało się to jednak z mojej ręki, ale na moją cześć :> Heh

Noc była sylwestrowa mroczna mimo rozświetlających ją fajer werków...

"Współpraca z demonem działa inspirująco."
Karen Blixen
Rey