Wiec jestem w hiszpanii. Jestem tutaj z bagazem o ktory sie martwilem w podrozy.
Latanie samolotem - niezly wypas tak sobie mysle. Jest szybkie w miare wygodne i relatywnie tanie... W samolotach lub przed nimi mozna poznac spoko ludzi takich jak Frank.
Hiszpania z samolotu wyglada mniej wiecej tak jak ja sobie wyobrazalem, czyli duzo terenow w kolorze piasku/kurzu itp... takie jakby pustynne.
Jak juz wyladowalem i znalazlem bagaz i znalazlem ludzi ktorzy na mnie czekali to wszystko bylo pieknie dopuki bylismy a budynku lotniska... Kiedy wyszlismy i nie obejmowala nas juz klimatyzacja zrozumialem dlaczego hiszpania wyglada z samolotu tak "pustynnie". Byla godzina 19:40 i ponad 35 stopni fest wypas (wlasnie nauczylem sie robic moje emotki te ulubione ale na blogspocie nie mozna ich uzywac bo sa traktowane jako tagi html...). Wskoczylismy do auta i pojechalismy do mojego nowego domu.

Mieszkamy w duzym kampusie uniwersytetu w Alcala de Henares. Standard wydaje mi sie duzo wyzszy niz w sosnowcu :P. Mieszkam w 8 osobowym "domku". Pokoje sa 4, z lazienka z prysznicem. Jest duzy wspolny salon, duza kuchnia i u gory taras :D W dwoch slowach fest wypas.
Oto jest skrawek mojego pokoju ktory sie fajnie zmiescil w zdjeciu.
Wczoraj wieczorem bylismy na tapas... czyli tradycyjnym hiszpanskim posilku. Nie wiem czy w calej hiszpanii to tak wyglada ale u nas bylo tak, ze kupowalo sie piwo/wino/lub cos do picia i mozna do tego sobie wybrac ktores z "tapas". Tapas czyli takie kanapki jakby... Bardzo fajne i smaczne. Jadlem wczoraj 2 z kilku rodzajow... oczywisicie nie pamietam hiszpanskich nazw ale moge przyblizyc nieco ich sklad jakosciowy. Otoz w jednym z tapas byl fajnie panierowany kawalek kurczaka (nie pytajcie mnie jaka jego czesc... mozliwe ze piers) i na to plasterek fajnego sera i to w takiej buleczce - smaczna i fajna dosc sprawa. Drugie tapas bylo z hmmm... takim jakby omletem grubym bardzo tak na 1,5cm i tradycyjna hiszpanska szynka ktorej nazwy tez na razie nie przywolam (no i oczywiscie bylo to w bulce). No i tak pojedlismy i napislismy sie i wyszlismy jakos przed godzina 1 w nocy. Wyszlismy na autobus... :P Oczywiscie wczesniej slyszalem jak to jest z hiszpanskimi autobusami ;D no ale stoimy... po 15 czy 20 min czekania hiszpanka ktora z nami byla stwierdzila ze zawiezie nas autem:P
Ah zapomnial bym napisac jak to sie cenowo ksztaltuje... otoz takie piwko czy winko kosztuje 2 eurasy z groszem jakims... Czyli drozej jak w polsce... ale do tego jest wypas tapas i wydaje mi sie ze nie ma opcji zeby w polsce za 8zl kupic dobre piwo/wino i do tego fajna kanapke. Poza tym jest tu drozej jak w polska... No ale coz jest to hiszpania a nie polska... Najbardziej jest niefajne ze transport jest taki kurde drogi... bede musia wywalic - napisze to slownie - siedemdziesiat eurasow co by kupic bilet miesieczny. W sumie bilet jest na wszystko czyli pociag, autobusy, metro i chyba obowiazuje w calym dystrykcie madryt. Jest drogi ale nie oplaca sie kupowac pojedynczych biletow...
Spaish natomiast jest dramatem dla mnie i tragedia. Wlasciwie wszyscy obecni tu studenci cos tam po hiszpanskiemu mia a wlasciwie to 3 dziewczyny po prostu po hiszpansku mowia... moze nie idealnie ale plynnie. Dlatego tez porozumiewanie sie jest troche ciezkie. Cale szczescie ze wszyscy mowia po angielsku - zdecydowanie lepiej ode mnie mowia :D Jak sie okazuje troche sie przeliczylem z tym moim ingliszem i nie jest on taki advanced jaki wspialem w podaniu :) Ale jak na razie nikt sie o to nie rzuca.
Pracowal bede 5 min pieszo od domu (fajna konstrukcja zdania conie?) no wiec 5 minut ide na uczelnie. Bede pracowal w laboratorium chemii analitycznej ale wciaz nie mam pojecia co tam bede robil. Dzis bylismy tam na chwile i hiszpan ktory ze mna byl nie bardzo umial znalezc kogos kompetentnego z kim mogl by pogadac i mi conieco objasnic. W kazdym razie ciesze sie tym, ze zaczynam dopiero od poniedzialku. Jeszcze dokladnie nie wiem jak bedzie wygladala moja sjesta i czy w ogole ona bedzie.
Bede powoli konczyl... chyba napisalem wszystko co chcialem... Troche jestem zmeczony mimo ze spalem jakies 9-10 godzin, jeszcze nie wiem czy to od tego ze slabe dzis sniadanie zjadlem czy od tego calego upalu...
Necior mam za darmo jakies 5 min z buta od domu wiec postaram sie co jakis czas pisac do was mejle lub tez tu cos wrzucac.
PS Ladny mam widok z kuchni?

Bez cytatu,
Rey