niedziela, 28 października 2007

Kraków zmysłów

To będzie długi post :] Zastanawiam się, czy dobrze, że piszę takie fest długie posty bo to chyba jest przynudnawe już później :P Czy nie jest ? -> VOTE! or... I KILL YOU!

Udało się! Wreszcie udało nam się zebrać i pojechać do Krakowa na weekend :) Wcześniej było już kilka prób ale spaliły na panewce :> Wyruszyliśmy w piątek i tego też dnia dotarliśmy, choć dzięki PKP mało brakowało. Polska kolej jest straszna... Szkoda bo podróżowanie pociągami to jest fajna sprawa. Kiedy w końcu z "pospiesznym" opóźnieniem dotarliśmy wbiliśmy na Chocimską do przyczółku w którym mieszkają nasi ludzie w Krakowie. Zostaliśmy dobrze ugoszczeni przez gospodarzy (Skałę, Anba, Keii`a, Marcina) i po krótkiej ale za to jakiej smacznej kolacji ruszyliśmy na podbój Krakowa.

Ruszyliśmy tramwajem. W centrum Kraka jest mnóstwo tramwajów które jeżdżą dość często i bardzo ułatwiają poruszanie się po mieście. Można by powiedzieć, że to takie metro dla biedoty. Wydaje mi sie jednak, że tramwaje mają dużo lepszy klimat. Tramwaje po prostu pasują do tego miasta. Są tam stałym elementem krajobrazu któremu nadają niezwykły smak. (chciałem się postarać aby motywem przewodnim posta były zmysły :P zobaczymy czy to się okaże zjadliwe). Jadąc tramwajem poruszamy się może wolniej ale możemy podziwiać miasto, sieć przystanków może być dużo gęstsza i bardziej kręta i w ogóle :) Na mieście przechwyciliśmy Lecha który dobił do nas nieco później, ale stanowił ważny element naszego składu. Impreza którą atakowaliśmy była studencką bibką daleko za linią frontu. Daleko bo daleko ale tramwaje docierają! Oczywiście jak to w kraku bywa na wejściu była selekcja :] Odpowiednie wdzianko albo wypad :D Ah ten lans. Nasze stroje były mocno improwizowane i opracowywane w warunkach bojowych ale udało nam się wbić. W swoich szeregach (łoł jak na razie to bardziej militarna terminologia tu przeważa a nie zmysły :P) mieliśmy między innymi klienta japońskiej restauracji (Skała), japończyka po ostrej imprezie (Keii), suicide bombera (ahme.... znaczy Amebę), ja wcieliłem się w coś w rodzaju budowlańca, a inni mieli nowomodne garniaki i suknie z polietylenu:D


Ta impreza daje mi możliwość nawiązania do Zapachu. Szkoda tylko, że jego źródło i rodzaj były bardzo evil. Wiecie co to jest szisza? Tak myślałem, to dobrze, że wiecie. Szisza była elementem strategicznym tej bibki. Ja spotkałem się z sziszą pierwszy raz i nie podoba mi się. Wszyscy wiedzą, że nie lubię palenia i niszczę to i dalej tak jest. Spróbowałem, i utwierdziłem się, że to nie jest fajne. Chociaż kilka razy się zaciągnąłem (NO COMMENTS! I MEAN IT!)

Dzień następny zaczęliśmy jajecznicą z 20stu jaj :] To wcale nie jest dużo:> Jako, że mieliśmy do dyspozycji 4 kompy to trzeba było coś ciornąć :D Przyrżnęliśmy więc w hala. Później poszliśmy na ściankę wspinaczkową i 2gi raz kiedy tam byłem nie było miejsca :/

Kolejny atak na miasto przypuściliśmy w sobotę wieczorem :] Zanim zaczęliśmy szaleć zebraliśmy Kamila i Agatę i poszliśmy zjeść do Chaczapurii czyli restauracji gruzińskiej. Weszliśmy, przestawili dla nas 2 stoły i kiedy usiedliśmy i po 10 minutach decydowania się powiedzieli nam, że nie ma mięsa :| Jak by nie można było tego zrobić od razu :P. Poszliśmy do innej - i tam już zaopatrzenie było prawie kompletne :P Po posiłku trzeba było uzupełnić płyny ;P - nad wisłą :D :! :P

Balować chcieliśmy rozpocząć w Łubudubu pod którym to zebraliśmy posiłki w postaci Bahy ale niestety ludziom się tam nie podobało... Według mnie było całkiem spoko :> i mogliśmy tam trochę zostać. Demokratycznie podjęta decyzja mówiła: Carpe Diem II. I wtedy się zaczęło... Carpe 2 -> Frantic -> Heineken gdzie są mega wypas drzwi które są ucztą dla wzroku -> Coś pod Heinekenem -> Carpe -> wiele miejsc m.in. Błędne koło itd. itd. Jeden mógł by powiedzieć (taki myk z angielskiego), że całkiem niezły clubbing uprawialiśmy :] Szkoda tylko, że w żadnym z tych miejsc nie byliśmy dłużej niż 5 min. Powody ? Przede wszystkim brak miejsca... Jak się okazuje puby i kluby które w Krakowie idą chyba w setki są tak oblężone, że dla 11 osób nie sposób znaleźć miejsca. Ja byłem za tym co by gdzieś zabezpieczyć odzienie i iść się bawić ale to też się nie udało:/

Kiedy wszyscy mieli już dość a Baha musiała się wycofać postanowiłem, że idziemy do Obsesji i koniec :> Co się okazało ? Że było miejsce! Wreszcie dane nam było zająć miejsce, napić się piwa i potańcować :) Miejsca może nie było nadzwyczajnie dużo ale według mnie było prawie że idealnie. Tu też dobił do nas skała z aparatem i z lanserskimi fotkami z Anią Dąbrowską na której koncercie się wcześniej bawił.

Taniec, rozmowa, znów taniec, potem robienie fotek i picie i taniec i kolejki do kibla że heja. Taka to właśnie była nasza Obsesja. Później większość zdecydowała, że idziemy do domu a hardcore`owi weterani z jednostek specjalnych czyli Ala, Skała i ma skromna osoba poszliśmy dalej dawać czadu :P Skała zaproponował Prozak o którym wcześniej słyszał, że warto tam zajrzeć.

To był dobry wybór :> Fluoksetyna daje szczęście :P Jest dość duży, ma klimat, ciekawy jest w Dotyku a w dodatku jego zawartość może przykuć Wzrok. Działanie prozaku nie ominie też Słuchu Nie pamiętam Zapachu choć wiem, że tam był. Co jest najciekawsze to Smakuje imbirem :) Dlaczego ? Możecie się wykazać pomysłowością w komentarzach (Skała i Ala są proszeni o pominięcie tego).

"Jutro" przyszedł czas na ściankę. Niestety skutkiem ubocznym Fluoksetyny było poważne zachwianie Równowagi elektrolitowej o poranku. To sprawiło, że ścianka zaraz po przebudzeniu nie wchodziła w grę...

Tu następuje nieciekawa część poranka.

Natomiast tu znajduje się rajd do mieszkania po słuchawki a później na pociąg którego to wynik jestem w stanie uznać za sukces :]

Krakowskie zmysły były super poza bieganiem za klubem i tym moim niezorganizowaniem i zapominalstwem :P Dzięki temu dla mojego 6 zmysłu był on taki se.

Zdjęcia

Czy może być inny cytat a właściwie przysłowie? Jak tylko:

Nie od razu Kraków zbudowano.

Chyba być nie może :]

Specian Thanks
Ameba, Keii, Skała, Marcin - za miejsce na podłodze :D i wszystkie inne aspekty mieszkania.
Baha - za zaproszenie nas na bibkę u ciebie.
Ala, Agata, Kamil, Lechu, Paulina, Pożar, Baha, Ameba, Agata, Keii, Skała - za imprezowanie w ogóle.
Ameba - za niezły szpil w hl`a

To już jest koniec :P Cieszycie się conie? To chyba najdłuższy post tutaj jak na razie ;P
Czy nie?

Rey

poniedziałek, 22 października 2007

Strach na szczurołapy

Czyli kombinacja przemyśleń o strachu generowanym przez samego siebie i dzisiejszym dniu na uczelni.

Dziś, może ku uciesze niektórych którzy jeszcze tu coś czasem czytają będzie krótko bo jestem pieruńsko zmęczony.

Miałem dziś Sen ! Taki pseudo koszmar. Właściwie nie był specjalnie straszny sam w sobie. Obudziłem się po nim w nocy i tak się nakręciłem strachem, że zacząłem się trochę bać. I wtedy doszedłem do wniosku, że strach generowany przez siebie samego jest dosyć straszny. Jeżeli ktoś ma bujną wyobraźnię to bardzo łatwo jest stworzyć warunki do bania się. Chciał bym tu zauważyć, że twórcy wielu horrorów bardzo trafnie wybrali na obiekty strachu dzieci. Szczególnie małe dziewczynki to coś czego można łatwo się bać. Chyba dlatego, że jesteśmy nauczeni, że dzieci są niewinne, słabe, bezbronne, przestraszone, przyjazne. Połączenie obrazu dziecka i negatywnych (tu) przerażających cech bardzo mocno oddziałuje na podświadomość.
"Męczą, lub dają odpocząć - są twoje. Czasem ukojenie, czasem paranoje. Sny, nawet gdy są złe, to się budzisz... Możesz w nich kochać lub mordować ludzi. Krzywe odbicie w witrynie twego ducha. Są twoje - tajne, nie jawne jak życie. Tu wszystko dzieje się naprawde."
WWO - Sen
Na zajęciach ze zwierząt laboratoryjnych zwiedziliśmy dziś pomieszczenia hodowlane i widzieliśmy mnóstwo gryzoni które dzielnie oddają swoje życie na potrzeby nauki. Na naszej uczelni hodowane są zwierzęta o najwyższym stopniu czystości. Nie spodziewałem się, że hodowla takich zwierząt utrzymana jest w takiej czystości (nie odpisuję bo miało być krótko). Zwierzęta te są absolutnie odcięte od środowiska zewnętrznego, a procedury są FEST czyste!
A za tydzień będziemy robić sekcje szczura :P A ja się nie spodziewałem, że te szczury są tam takie duże :D W całym budynku jest podobno hodowanych ok 7000 szczurów i dużo innych gryzoni.

Rey

niedziela, 21 października 2007

W Ameryce Południowej

Kilka dni przerwy i już nie wiem co mam napisać. Najgorzej jest chyba zacząć i zacznę od czegoś co pamiętam a później ewentualnie już nie chronologicznie dodam coś innego.

To chyba będzie długi post :P

Od kilku postów zaczynam od fizycznej :] Chronologicznie rzecz biorąc teraz też wypadało by zacząć od tego zdarzenia bo jest najwcześniejsze w tym co zamierzam naskrobać. Na seminarki z Zygmuntem ledwo co zdążyliśmy z Magdą. Kiedy weszliśmy i usiedliśmy, oczywiście w pierszym rzędzie :/ Kuba mi woła czy wiem, że mamy gotowce! A ja jakie kurwa gotowce?! Kuba mi powiedział, że spisali i zrobili te przykłady. No to byłem nazwijmy to poddenerwowany... Kuba jednak bardzo szybko przepisał to co trzeba na jakieś kartki i mi podał - uf. Ściąganie z kartek formatu a5 (hehe mam już doświadczenia z większymi formatami :]) w pierwszej ławce jest dosyć trudne. Na szczęście Zawada był bardziej zainteresowany gazetą niż nami i udało mi się jakoś ściągnąć te całki (pochodne były spoko). Ale tak się zestresowałem przy tym, że szkoda gadać :P Najtrudniej było schować ściągi.

Może przejdę teraz do przyjemniejszych rzeczy czyli do wychodzenia na miasto. Udało nam się z ekipą skoczyć do TG na chwilkę :) Znów trochę niezgrane to było bo nie ustaliliśmy wcześniej miejsca i nie było rezerwacji. W piątek o 20 to nawet w TG jest problem z miejscem w bardziej modnych miejscach. Po opuszczeniu yazzu (brak miejsc) ktoś wpadł na pomysł co by iść do Chile! Super! Wbijamy, fajna bambusowa poręcz, ciekawa faktura i deseń ścian, na dole schodów obowiązkowa szatnia. To dobrze. Kijowo, że kolejka stoi na schodach. Zapłaciliśmy za ciuszki i idziemy spocząć - mały problem z miejscem. W starym "Guinnesie" czy "Pod Arkadami" (nie wiem jak to się nazywało bo funkcjonowały 2 nazwy). Było bardzo ciemno, mrocznie, jakoś tak surowo. Terz w Chile jest widno, natężenie światła jest idealne, miejsca do siedzenia są wygodne i dobrze rozplanowane. Są boxy mieszczące dużą liczbę osób - jeżeli nie są już zajęte :P W sali przy barze są 3 stoliki - tam siedzieliśmy. Na jednej sali jest całkiem spory parkiet, a w jeszcze innej dużo boxów. Jest też duży box w relatywnie małym pomieszczeniu - idealny na wieloosobowe imprezy we własnym gronie. Wystrój jest ciekawy, w odcieniach czerwieni a właściwie czerwonej gliny/cegły. Na ścianach gdzieniegdzie są płaskorzeźby z motywami starożytnych cywilizacji południowo amerykańskich. Panie na ściany narzekać nie mogą bo w różnych miejscach wiszą tam też lustra, i to całkiem spore :P. Niestety nie byłem w kibelku a to bardzo ważne miejsce w każdym pubie. Powiem jedynie, że jest on bardzo nieciekawie umiejscowiony... Zaraz przy wejściu na górze, trzeba wejść po schodach które prowadzą do wyjścia bądź w dół do klubu. Przewiduję, że to jest wąskie gardło jeżeli chodzi o ruch pieszy. Teraz coś o barze. Bar jest duży, co najmniej 3 stanowiska obsługi, dobrze wyposażony. W piątek był barman i barmanka na barze i 2 dziewczyny "na sali". Jeżeli chodzi o menu to jest bardzo obszerne i zróżnicowane! Jest to typowy klub/pub a jednak można tam zjeść! W piątek polecali barszcze (2 albo 3 rodzaje). Menu alkoholi zawiera wszystko, kilka rodzajów piwa (Tyskie, Lech Heineken, Dog in the Fog i chyba coś jeszcze). Trochę brakuje kultowego barowego Żywca. Są też wódki - wszystkie najważniejsze, drinki, wina itd. itd. itd. Jeżeli chodzi o napoje bezalkoholowe to też jest ok: soki, gazowane, kawa, herbata... Soki mają z Gardenu (dobre soki bo tanie :P ale za cenę 1zł/100ml mogli by kupować coś droższego). Ceny ? Raczej standardowe+. Standardowe+ to znaczy, że np 0,5 Lech kosztuje 5,5zł ale już tyskie 5,0zł. Wiśniówka (45ml) + sok = 8zł - trochę drogo. Jeszcze wstęp, nie wiem jak to jest w dni powszednie w każdym razie w weekend (pt, so) wstęp jest od ok 21-21:30 i kosztuje 10zł facet i 5zł dziewoja. Tyle to się płaci w dużych klubach w dużych miastach... trochę drogo imo.
Po jednej wizycie w Chile jestem bardzo pozytywnie nastawiony do tego miejsca. Właściwe to bardzo mi się tam podoba, klimat jest świetny co najmniej taki jak w yazzie (na razie nie lepszy bo do yazzu mam sentyment :P).

Wczoraj kiedy byłem sobie u Joanny odkryliśmy z Pysiem :* nieźle wyczesaną muzę :] Na trójce w audycji "Ciemna strona mocy" prezenterka puściła kilka kawałków zespołu Beirut. Grali Beirut - Nantes czyli niezły wypas według mnie :) Lubię odkrywać nową muzykę :D Niewiele kawałków z tej płyty (The flying club cup) mi się podoba ale może dlatego, że właśnie pierwszy raz jej słucham:>

Dziś jest ważny dzień dla Polski. Wybory do parlamentu. Mam nadzieję, że poszliście do urn :> Ja już byłem :) Jeżeli nic nie będziemy robić to nic w tym kraju się nie zmieni. Trzeba próbować.
"Niewielki jest wybór wśród zgniłych jabłek."
William Shakespeare
Rey

środa, 17 października 2007

Gorzki

Kolos z fizycznej udupiony, na matę na jutro nic nie umiem.

Zaprawdę powiadam wam, sprawozdania z fizycznej to nie jest hop-siup. Wczoraj myślałem, że na lajcie 40 minutek i będzie po sprawie a robiłem to jakieś 3h chyba :| - padaka. Dzięki temu nie nauczyłem się na kolosa i będzie w dupę. Jeszcze tylko jedno zdanie po marudzę dziś. Nienawidzę nic nie rozumieć z wykładu.

To, że nic nie rozumiem nie znaczy, że nic nie robię a oto dowód:

Takie rzeczy się kula właśnie na fizycznej :P Ja przepisuję większość tego co rzuca pani profesor i staram się słuchać co mówi ale bez podstaw matematycznych nie rozumiem z tego prawie nic. Czas to bardzo cenny towar w dzisiejszych czasach więc nie można go marnotrawić więc w przerwach, kiedy nie pisałem o entalpi, entropi, energi swobodnej itd. Rozmawiałem sobie na papierze bo:
"Charta non erubescit" - "Papier się nie rumieni; Papier jest cierpliwy"
Cyceron
Udała mi się dziś tylko immunologia na której to zaliczę kolosa :) Mam nadzieję, że jakoś wysoko :P. Na ulicy na której odbywają się zajęcia z immunologii jest sklep z bielizną. Dlaczego o tym piszę ? :P Dlatego:
Świetny pomysł miał autor tej reklamy :D Bardzo mi się podoba. Obecny trend to maksymalne wykorzystanie seksualności człowieka nie bacząc na rodzaj reklamowanego produktu. Czy to jest margaryna, auto, bank... Dosłownie wszystko reklamuje się "na seks". Nie podoba mi się to. Ta reklama też kojarzy nam się z ciałem człowieka, ale jest użyta we właściwy sposób i reklamuje właściwy produkt. Nie jest też zbyt napastliwa bo wygląda naturalnie i w mojej ocenie wywołuje pozytywne i proste skojarzenie. Wywołuje też uśmiech :)

Zareklamuję też stronę http://www.podziekujsiedzeniu.pl/

Rey

wtorek, 16 października 2007

krw !

Czasem siebie nienawidzę :/

Rey

niedziela, 14 października 2007

Farmacja imprezuje :)

Wczorajszego dnia byliśmy z częścią grupy z farmacji na imprezce ;)
Ostatni częściej udaje nam się razem wyjść i wydaje mi się, że jakoś tak bardziej zgrani jesteśmy :> Właściwie to tego oczekiwałem na drugim roku, podobnie było u mnie w liceum.

Rozpoczęliśmy oczywiście jak porządni studenci od napicia się :D Skoczyliśmy do żabki kupiliśmy co trzeba a później na miejscówkę - ławki w centrum miasta, dobrze z resztą widoczne z ulicy itd. :P Jak widać przechodzimy na wyższy poziom i już się nie kryjemy po bramach tylko lajtowo olewamy to co inni myślą i widzą :D Chciał bym tu jeszcze zwrócić uwagę na pewien szczególny trunek który wczoraj miałem okazję pić. Wiśniówka! To jest to! Na prawdę fajna sprawa, ma dobry smak i właściwie można ją pić bez zapity :P Wczoraj odkryłem, że ma 35% a nie 40% jak myślałem. Nie wiem czy to wada czy zaleta ale piliśmy 0,5 na 3 i ciężko było osiągnąć "odpowiedni stan" taką ilością :P

Po intoksykacji alkoholem nastało Minimum. Minimum czego ? Tego nie wiem :> Nie zastanawiałem się długo nad nazwą tego klubu ale chyba nie ma w niej nic głębszego. Na wejściu obdarli nas z mamony i nieco ubożsi poszliśmy szaleć na parkiecie. Klub szału nie robi, jest dość ciasny, parkiet jest mały(i to jest bardzo uciążliwe), ubikacje z resztą też (chyba z tą te minimum - minimalna możliwa ilość miejsca na klub). Niezłe były stoliki (przynajmniej ten przy którym siedzieliśmy) i muzyka. Szkoda, że tak krótko tam pobawiliśmy bo fajnie było.

Następną naszą miejscówką w Sosnowcu było mieszkanie udostępnione nam przez Turiana. To miejsce powoli staje się już kultowe :] Tam dokończyliśmy zatruwanie organizmu i bawiliśmy się, śmialiśmy, trochę tańczyliśmy i było bardzo fajnie. Chcecie zobaczyć jak fajnie było ? Świetnie :> Zdjęcia są w takiej a nie innej jakości bo wykonane były telefonem.


Przy tym chciał bym się zatrzymać bo bardzo mi się podoba. Widać na nim wszystko co trzeba :D Jest alkohol i to w jakim momencie! Jest dynamizm, śmiech i zabawa. No i oczywiście jest coś statecznego. To zdjęcie oddaje klimat imprezy. Widać, że nie wszyscy zawsze zajmują się tym samym.

A oto reszta zdjęć.
















Jak wszystko na tym świecie także impreza powoli dobiega kiedyś końca. Jak to zwykle bywa zaczyna się od tego, że kolejne osoby odpadają z zabawy, w ten czy inny sposób :P Pod koniec jednak dzięki Kubie nauczyłem się figury salsowej której nazwy wam tu nie przytoczę. A później już tylko spaliśmy i trochę gadaliśmy :)

Ja nie będę łamał praw natury i też będę kończył. Napiszę tylko, że bardzo mi się podobało i trzeba częściej się w ten sposób rozrywać :>

Pozdro dla wszystkich

I cytat
Nie ma większej radości dla głupiego, jak znaleźć głupszego od siebie.
Aleksander Fredro
Rey


czwartek, 11 października 2007

Się zaczyna się

Rok akademicki zaczął się już w sumie na dobre :> Mamy już wszystkie zajęcia i pierwsze kolosy :/ W przyszłym tygodniu dojdą nam jeszcze zajęcia z fakultetu (moja grupa jest na ścieżce "farmacja kliniczna") Na naszym ukochanym ŚUM`ie studenci nie mogą wybierać ścieżki jaką chcą się kształcić - to pewnie taka naleciałość z zamierzchłych czasów komunizmu. Do rzeczy, w poniedziałek będą pierwsze zajęcia które nazywają się " Zwierzęta laboratoryjne oraz procedury doświadczalne" czyli będziemy męczyć zwierzątka :(. Nie wiem jeszcze co tam będziemy robić ale możliwe, że jakieś szczury będziemy kroić :> Troche nie fajna jest pora i miejsce tych zajęć :/ ale cóż :|

Dziś w przerwie między zajęciami skoczyliśmy z grupą, a właściwe jej częścią do Fun City w sosnowieckiej Plazie. Czekały nas jeszcze wtedy seminarki z fizycznej więc trzeba było się znieczulić odpowiednim napojem. Świetne w tym celu okazało się piwo :] Już pół litra tego złotego trunku znacznie poprawia postrzeganie rzeczywistości większości (jeżeli nie wszystkim) dziewczyn z naszej grupy :P. Angie wracała tylko w połowie w aucie :P Druga połowa jej ciała znajdowała się poza autem :) a dokładniej wystawała przez szyber-dach.

W tym stanie byliśmy gotowi zmierzyć się z Zygmuntem. Zawada jak to ma w zwyczaju nie zawiódł nas i na zajęciach pojawiły się całki i pochodne :| Ale już o matematyce nie będę tu marudził bo za dużo już o tym tu pisałem.

Teraz trochę o przeszłości czyli o wczoraj. Wczoraj na uczelni nie zdarzyło się chyba nic nadzwyczajnego więc skupię się na tym co robiłem po zajęciach. Po wykładzie z fizycznej staliśmy sobie trochę przed uczelnią i gadaliśmy a ludzie powoli sobie odjeżdżali. Została tylko najbardziej hardcore`owa trójka czyli Angie, Turian i ma skromna osoba. Pogadaliśmy sobie, poszliśmy do sklepu a w końcu do Michała. Dlaczego i po co ? O 20 w lokalnej parafii miało się odbyć spotkanie duszpasterstwa akademickiego na które chciałem wpaść.

Duszpasterstwo prowadzi młody ksiądz, sympatyczny, energiczny i jak wielu duchownych (nad czym można się zastanowić) mądrze, składnie i ciekawie mówił. Nie wiem czy talent oratorski duchowni wynoszą z seminarium czy to coś więcej... Na spotkaniu było ok. 20 osób (prawie wszyscy z wydziału farmacji), większość "starych" uczestników spotkań D.A. i kilka nowych osób (w tym ja :P). Spotkanie było organizacyjne i taki był jego temat. Po spotkaniu poszliśmy do kościoła na różaniec. Podobał mi się klimat niemal pustego i ciemnego kościoła :P.

I cytat z krótką historią. Ksiądz Piotr Madeja na spotkaniu mówił trochę o Bogu. Tłumaczył pewną kwestię. Skrótowo: Jakiej płci jest Bóg (zapytał swoich uczniów). Ktoś odpowiedział, że jest mężczyzną. Porównując do kolorów, mężczyzna jest niebieskim a kobieta czerwonym. Jaki jest Bóg ?
"Bóg jest jak tęcza. Jaki kolor ma tęcza ?"
Pytanie o płeć Boga itp. nie ma najmniejszego sensu. Bóg jest nieskończenie bardziej bogatszy. I zawiera wszystko co człowiek, kobieta jak i mężczyzna. I jeszcze więcej.

Nie wiem czy będę chodził na spotkania bo są w bardzo nieciekawym dla mnie terminie. Jeszcze to przemyślę.

Chciałem się też pochwalić, że zdobyłem dziś nową czytelniczkę :P Nie wiem czy stałą czy okazyjną :> ale fajnie :] Jest to Angie która sprytnie odnalazła adres bloga w profilu na forum farmy :P Taki to spryciarz jest :] Pozdro Angie :)

Rey

czwartek, 4 października 2007

Wreszcie mam cytat! :D

Właściwie dziś nie zdarzyło się nic bardzo ciekawego :> Piszę jednak bo mam cytat "z życia wzięty" :D Stało się to na seminarkach z chemii fizycznej. Swoją drogą, chemia fizyczna już po pierwszych zajęciach okazała się być zjebana :/ Kupe maty tam, a jak wiecie mata sux hard, według mnie :P

Kolejka doszła do mnie, więc musiałem zacisnąć zęby, zebrać wszystkie siły i z naprężoną piersią stawić czoła Zygmuntowi. Poszedłem do tablicy i on zaczął tłumaczyć... Efektem było to, że nakreśliłem może 2 równania a stałem tam z 10 minut :D Chcę tu mocno zaznaczyć, że stało się tak gdyż Zygmunt coś tam tłumaczył wszystkim i nie było co pisać a jak coś chciał to pisał sam.

Tak więc:
"Ta krzywa, czyli prosta"
Zygmunt Zawada
Widziałem dziś film dokumentalny "Magiczne cięcie montażysty". Dokument opowiada o pracy montażystów i jej znaczeniu dla scen w filmie i filmu jako całości. Kiedyś się spierałem, że montaż ma małe znaczenie w filmie - byłem wtedy gupi. Po obejrzeniu tego programu, wydaje mi sie, że montaż tworzy film w takim samym stopniu jak reżyseria, a może nawet jest ważniejszy. Od teraz postaram się zwracać większą uwagę na sceny i ich cięcie, bo wiem już jak ważne to jest dla filmu i jak może wpłynąć na odbiór.

Polecam ten dokument, będzie jeszcze raz wyświetlony na kanale Ale Kino 15 października o godzinie 10:15

Rey

środa, 3 października 2007

Pech jest zaraźliwy !

W sumie 300zł, tyle dziś zarobili stróże prawa na naszej grupie. Zaczęło się od chemii fizycznej. Weszliśmy na zajęcia i prowadząca się nie przedstawiła, więc Kuba stwierdził, że poprosi ją aby to uczyniła. Pani przedstawiła się jako A. Sułkowska... :/ i to był początek pecha. Sułkowska razem z Zawadą to 2 postrachy chemii fizycznej, a przynajmniej takie informacje do nas dotarły. Na tych zajęciach "infekcje" pechem złapały Magda i AnGelika które to gdy pojawiły się na zajęciach z Immunologii z uśmiechem na ustach pochwaliły się 50 złotowymi mandatami za przechodzenie przez jezdnię w niedozwolonym miejscu :/... Pech chciał, że z nimi rozmawialiśmy i podłapaliśmy patogeny (należy zauważyć, iż używam specjalistycznego słownictwa medycznego którego się nauczyłem na zajęciach z immunologii ). Wygłodniali studenci po immuno napadli na Pizze Hut. Kiedyś bardzo modny, popularny i mocno reklamowany lokal podaje wg. mnie niespecjalną pizzę w dodatku drogą. Kiedy już "wciągnęliśmy" jak to mówi Kotzi pizze było już mało czasu aby dojechać na uczelnię. Wychodzimy, idziemy, patrzymy i co widzimy ? BLOKADY NA KOŁACH ! Eh... Innego wytłumaczenia po prostu nie ma! Pech jest zjadliwy (znaczenie medyczne) i tyle! Do całej tej serii osobiście mogę dorzucić jeszcze, że nie mogłem zrobić fotki żółtej blokady na kole Corsy bo mi się telefon rozładował! Moja nu nokia ma tak, że kiedy jest już zmęczona to nie chce się jej zrobić zdjęcia bo funkcja ta jest blokowana :| Tomek i Asia dostali po 100zł mandatu i jeszcze spóźniliśmy się na wykład z fizycznej.

Wykład ten to kolejna historia którą krótko opiszę. Już 2 razy w życiu myślałem, że już nigdy w życiu nie będę musiał uczyć się maty. Dziś po raz drugi moje marzenia legły w gruzach :/ To było do przewidzenia ale nie chciałem o tym myśleć. Miałem nadzieję, że jednak nie będzie tak dużo tej maty i fizy w chemii fizycznej co okazało się niezbyt trafnym rozumowaniem.

Napiszę wam coś jeszcze a co mi tam! To będzie coś z cyklu: faceci a kobiety. Jak wiadomo większość mężczyzn interesuje się płcią przeciwną. Wiąże się z tym cały bardzo skomplikowany system zachowań. Myślę, że nie ulega wątpliwości, że najbardziej pociągającym mężczyzn, elementem kobiecej natury, jest wygląd. Wychodząc z takiego założenia, logicznie myśląc faceci powinni zwracać dużą uwagę na wygląd kobiet. Ale weźmy np małą zmianę koloru włosów. Dla mnie nie możliwe do wykrycia :P Dziś przekonałem się o tym drugi raz. Edyta nieco przyciemniła włosy i ja tego w ogóle nie zauważyłem a taka Sandra od razu zauważyła ! Więc jak to jest? Faceci bardziej powinni być wyczuleni na takie zmiany a nikt z męskiej części naszej grupy tego nie zauważył :] Bez sensu conie?

O cytacie bym zapomniał! Niestety znów nie nasz :C

Przychylny los - to przeznaczenie; nieprzychylny - to tylko pech.
Stefan Pacek

Rey





wtorek, 2 października 2007

Coraz bliżej mgr

Drugi rok studiów, a kiedy minął ten pierwszy? Mam nadzieję że ten rok też minie tak lekko, szybko, i przyjemnie :) Na razie nie mogę za dużo w tej kwestii powiedzieć bo to drugi dzień zajęć mija dopiero. Nowe zajęcia wydają się być całkiem interesujące, choć pierwsze wykłady i ćwiczenia były nudne :|, jednak to można wybaczyć. Wielu studentów straszy tzw. "Maślanem" z chemii organicznej czyli profesorem Maślankiewiczem podczas gdy Endrju to poczciwy facet. Maślankiewicz to "prawdziwy" profesor, taki zwyczajowy, nieco konserwatywny a czasem śmieszny (dla mnie). Jego osoba i zachowanie wzbudzają pewien respekt, który niewątpliwie mu się należy bo gość jest bardzo konkretny, bardzo jasno tłumaczy, nie zawiesza się i wie o czym mówi i jak mówić. Mam nadzieję, że nie przejadę się u niego/ na nim :P. Kolejną niezwykle ciekawą osobą prowadzącą wykłady jest profesor od Patofizjologii. Ma już swoją ksywkę - mumia - ponieważ wygląda jak by miała 300 lat :D Właściwie to jej twarz sprawia takie wrażenie, nie wiem czy to rysy, czy głębokie zmarszczki ale kiedy po raz pierwszy ją zobaczyliśmy to nie było wątpliwości - mumia i koniec!

Wczoraj robiąc porządek na półkach (co by się me nowe podręczniki zmieściły) natrafiłem na zbiory zadań z maty. Oczywiście zbiory z liceum, a dokładniej dróbka. Wcześniej już postanowiłem sprzedać książki z liceum bo teraz wiem że na studiach do niczego się nie przydadzą. Ale do czego ja zmierzam, otóż w tym zbiorze znalazłem szkic "grafitti" które to szkice kiedyś zwyklem byłem rysować na lekcjach. Ten "projekt" jest jednak szczególny bo chyba ostatni poważny, i bardzo mi się podobał gdy go tworzyłem. Jest mi tym bardziej drogi, że był zagubiony a teraz się odnalazł. Brakuje w nim jednej litery i boję się go skończyć :P Może kiedyś...

Najbardziej podoba mi się to, że wymyśliłem tu koncepcje gdzie cześci litery "wyrastają" z jakichś statycznych punktów/elementów. Litera "o" jest bardzo ładna conie ? :P "b" i "a" też są nie złe nie wspominając o "c" :P eh... :D


A i przypomniałem sobie, że chciałem - zgapiając od keii`a - umieścić jakiś stały element w moich postach :P Wymyśliłem, że to mogą być cytaty :> jako, że ostatnio użyłem aż dwóch w moim poście. Postanowiłem też, że w miarę możliwości nie będą to myśli wielkich tego świata ale zwykłych ludzi, a właściwie dla mnie nie zwykłych bo znajomych. Możliwe, że trafią się też cytaty NPC`y. Teraz nie pamiętam, żebym usłyszał dziś coś ciekawego więc sięgnę jednak do czegoś bardziej wysublimowanego.
"Nie istnieje niestety żadna logiczna reguła, która zdradziłaby nam, w którym momencie liczba zbiegów okoliczności przestaje być przypadkowa."
Władimir Nabokow

Rey