środa, 20 sierpnia 2008

Wyznanie

Chcę wam ogłosić, że przeczytałem książkę. I nie była to instrukcja!

Mało w życiu czytałem i najczęściej robiłem to by zaspokoić popęd nauczycieli którzy pragnęli abym osiągnął "wiedzę". Książki które przeczytałem sam z siebie i dla przyjemności nie przekraczają liczebnością ilości członków ciała. Nie wydaje mi się, żeby któraś z tych przeczytanych do szkoły czy też dla siebie wywarła na mnie takie wrażenie. Ta o której dziś będę pisał nie jest najlepszą książką na świecie, ani najlepszą którą przeczytam w życiu, ale na pewno jest najlepszą którą przeczytałem dotąd. Patrioci poderwą się pewnie z miejsc i grzmotną w stół gdy usłyszą, że nie jest to książka żadnego z "wielkim poetą był" polskich. Koneserzy czcionki zzielenieją na myśl, że nie jest to Goethe.

Jestem niemal pewny, że nie wiecie co napisał Arthur Golden (chyba, że czytaliście to co ja:P) Gość wypocił prawie 500 stron niezłej czytanki. Zajęło mu to dekadę życia. Pochwała pisemna mu się jak najbardziej należy. Jest absolwentem trzech prestiżowych uniwersytetów w stanach, zna chiński i ma srogą wiedzę o historii i kulturze Japonii.

Jak to się więc stało, że przeczytałem akurat tą książkę? Kiedyś kupiłem ją jako prezent urodzinowy. Szczerze mówiąc nie byłem przekonany czy to jest najlepszy pomysł. Teraz wydaje mi się, że był całkiem niezły. Oczywiście zajrzałem do streszczenia wydrukowanego na okładce i dowiedziałem się, że książka zawiera sporą dawkę kultury, historii i życia w specyficznej tradycji Japońskiej. Ponadto wspomniano o humorze i niezwykłych postaciach występujących w powieści.

Wyznania Gejszy są niezwykle ciekawe i wciągające. Fabuła trzyma w napięciu i jest bogato usiana nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Napięcie narasta i jest doskonale budowane. Postacie faktycznie są bardzo wyraziste i można się do nich przywiązać. Książka zawiera wiele opisów jednak są one prowadzone w zajmujący sposób i nie są zbyt długie. Świat oglądamy oczami głównej bohaterki która spogląda nań przez szkła swoich uczuć i pragnień.

Podobało mi się. Bardzo. Kultura Japońska jest niezwykle ciekawa, a jeżeli dodamy do tego świat przyjęć i bankietów grubo podszyty intrygami, walką o władzę i pozycję, zamieszamy pieniędzmi, to otrzymujemy coś przedniego. Tym bardziej, że czytamy o osobliwym samym w sobie świecie kobiet. Tu postrzeganych jako towar i musimy to skonfrontować z ich uczuciami. Wydaje mi się, że książka jest nieco "babska" choć pisana przez faceta. Czasami miałem wrażenie, że niektóre fragmenty były by szerzej opisane gdyby autorem była kobieta. Czasami to tekst przypominał mi, że mam do czynienia z autorem a nie autorką. Powieść pełna jest humoru. Słownego i sytuacyjnego. Na mojej twarzy często gościł śmiech. Zaskakiwały mnie wypowiedzi bohaterów i niektóre zdarzenia. Fajnie jest domyśleć się czegoś a później przeczytać, że miało się rację. Czasem jej nie miałem i to też jest fajne. Bohaterzy książki są na tyle przekonujący, że później zacząłem być zły na któregoś z nich, że coś sknocił albo jak został potraktowany przez innych. Kończąc powiem wam o zakończeniu. Nie będę spoilował. Jest słodko-kwaśne. Przynajmniej dla mnie. Wydaje mi się, że dla kobiet będzie bardziej słodkie. Czasem wydaje mi się, że jest trochę naiwne.

Myślę, że odpowiednio was zachęciłem do czytania :> Jeżeli ja przeczytałem niemal 500 stron to już coś znaczy!

"Książka powinna w duszy czytelnika wywoływać obrażenia."
Emil Cioran

W zasadzie wyszedłem bez obrażeń. Jeżeli już to jakieś zadrapania. :P

Rey

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Obok łóżka mam "Honor Samuraja" jakiegoś zamerykanizowanego Japończyka. Kiedy skończę czytać drugi tom "Kłamcy" Ćwieka, może się za to zabiorę. Bo jeśli chodzi o stricte japońską literaturę, to można ogólnie streścić jej cechy charakterystyczne w jednym zdaniu: Jest nudna.

Bozedary pisze...

Tobie polecam szczególnie :> Ciekawa czytanka to jest :D Tak jak pisałem, nie jest to jakaś literatura wysoka ale bardzo fajnie się czyta :)

Anonimowy pisze...

z tego co pamiętam film Ci się nie podobał

M pisze...

Nom nie podobał mi się... Kicha straszna. Oczywiście w porównaniu z książką. Słyszałem już 2 opinie, że "sam" film jest ok. Mi się nie podobał... Trudno :P Zgadzam się też z Keii`em, że beznadziejnym pomysłem było użycie angielskiego jako języka aktorów a nie japońskiego...