niedziela, 14 października 2007

Farmacja imprezuje :)

Wczorajszego dnia byliśmy z częścią grupy z farmacji na imprezce ;)
Ostatni częściej udaje nam się razem wyjść i wydaje mi się, że jakoś tak bardziej zgrani jesteśmy :> Właściwie to tego oczekiwałem na drugim roku, podobnie było u mnie w liceum.

Rozpoczęliśmy oczywiście jak porządni studenci od napicia się :D Skoczyliśmy do żabki kupiliśmy co trzeba a później na miejscówkę - ławki w centrum miasta, dobrze z resztą widoczne z ulicy itd. :P Jak widać przechodzimy na wyższy poziom i już się nie kryjemy po bramach tylko lajtowo olewamy to co inni myślą i widzą :D Chciał bym tu jeszcze zwrócić uwagę na pewien szczególny trunek który wczoraj miałem okazję pić. Wiśniówka! To jest to! Na prawdę fajna sprawa, ma dobry smak i właściwie można ją pić bez zapity :P Wczoraj odkryłem, że ma 35% a nie 40% jak myślałem. Nie wiem czy to wada czy zaleta ale piliśmy 0,5 na 3 i ciężko było osiągnąć "odpowiedni stan" taką ilością :P

Po intoksykacji alkoholem nastało Minimum. Minimum czego ? Tego nie wiem :> Nie zastanawiałem się długo nad nazwą tego klubu ale chyba nie ma w niej nic głębszego. Na wejściu obdarli nas z mamony i nieco ubożsi poszliśmy szaleć na parkiecie. Klub szału nie robi, jest dość ciasny, parkiet jest mały(i to jest bardzo uciążliwe), ubikacje z resztą też (chyba z tą te minimum - minimalna możliwa ilość miejsca na klub). Niezłe były stoliki (przynajmniej ten przy którym siedzieliśmy) i muzyka. Szkoda, że tak krótko tam pobawiliśmy bo fajnie było.

Następną naszą miejscówką w Sosnowcu było mieszkanie udostępnione nam przez Turiana. To miejsce powoli staje się już kultowe :] Tam dokończyliśmy zatruwanie organizmu i bawiliśmy się, śmialiśmy, trochę tańczyliśmy i było bardzo fajnie. Chcecie zobaczyć jak fajnie było ? Świetnie :> Zdjęcia są w takiej a nie innej jakości bo wykonane były telefonem.


Przy tym chciał bym się zatrzymać bo bardzo mi się podoba. Widać na nim wszystko co trzeba :D Jest alkohol i to w jakim momencie! Jest dynamizm, śmiech i zabawa. No i oczywiście jest coś statecznego. To zdjęcie oddaje klimat imprezy. Widać, że nie wszyscy zawsze zajmują się tym samym.

A oto reszta zdjęć.
















Jak wszystko na tym świecie także impreza powoli dobiega kiedyś końca. Jak to zwykle bywa zaczyna się od tego, że kolejne osoby odpadają z zabawy, w ten czy inny sposób :P Pod koniec jednak dzięki Kubie nauczyłem się figury salsowej której nazwy wam tu nie przytoczę. A później już tylko spaliśmy i trochę gadaliśmy :)

Ja nie będę łamał praw natury i też będę kończył. Napiszę tylko, że bardzo mi się podobało i trzeba częściej się w ten sposób rozrywać :>

Pozdro dla wszystkich

I cytat
Nie ma większej radości dla głupiego, jak znaleźć głupszego od siebie.
Aleksander Fredro
Rey


3 komentarze:

Keii pisze...

Jak widać przechodzimy na wyższy poziom i już się nie kryjemy po bramach tylko lajtowo olewamy to co inni myślą i widzą :D

My ass, poczekajcie, aż Was spiszą to się odechce "olewania" :P
I nie - to wcale nie zdarza się rzadko.

Bozedary pisze...

Heh :> No puki nie dostaniemy mandatu to raczej luźno :P Właśnie ja się trochę dziwiłem, że tak na lajcie sobie pijemy :> Ale spoko było :)

Opolski Tir na tarnogórskich numerach pisze...

Spiszą ich i co ... i nic będą pili dalej ;D