Udało się! Wreszcie udało nam się zebrać i pojechać do Krakowa na weekend :) Wcześniej było już kilka prób ale spaliły na panewce :> Wyruszyliśmy w piątek i tego też dnia dotarliśmy, choć dzięki PKP mało brakowało. Polska kolej jest straszna... Szkoda bo podróżowanie pociągami to jest fajna sprawa. Kiedy w końcu z "pospiesznym" opóźnieniem dotarliśmy wbiliśmy na Chocimską do przyczółku w którym mieszkają nasi ludzie w Krakowie. Zostaliśmy dobrze ugoszczeni przez gospodarzy (Skałę, Anba, Keii`a, Marcina) i po krótkiej ale za to jakiej smacznej kolacji ruszyliśmy na podbój Krakowa.
Ruszyliśmy tramwajem. W centrum Kraka jest mnóstwo tramwajów które jeżdżą dość często i bardzo ułatwiają poruszanie się po mieście. Można by powiedzieć, że to takie metro dla biedoty. Wydaje mi sie jednak, że tramwaje mają dużo lepszy klimat. Tramwaje po prostu pasują do tego miasta. Są tam stałym elementem krajobrazu któremu nadają niezwykły smak. (chciałem się postarać aby motywem przewodnim posta były zmysły :P zobaczymy czy to się okaże zjadliwe). Jadąc tramwajem poruszamy się może wolniej ale możemy podziwiać miasto, sieć przystanków może być dużo gęstsza i bardziej kręta i w ogóle :) Na mieście przechwyciliśmy Lecha który dobił do nas nieco później, ale stanowił ważny element naszego składu. Impreza którą atakowaliśmy była studencką bibką daleko za linią frontu. Daleko bo daleko ale tramwaje docierają! Oczywiście jak to w kraku bywa na wejściu była selekcja :] Odpowiednie wdzianko albo wypad :D Ah ten lans. Nasze stroje były mocno improwizowane i opracowywane w warunkach bojowych ale udało nam się wbić. W swoich szeregach (łoł jak na razie to bardziej militarna terminologia tu przeważa a nie zmysły :P) mieliśmy między innymi klienta japońskiej restauracji (Skała), japończyka po ostrej imprezie (Keii), suicide bombera (ahme.... znaczy Amebę), ja wcieliłem się w coś w rodzaju budowlańca, a inni mieli nowomodne garniaki i suknie z polietylenu:D
Ta impreza daje mi możliwość nawiązania do Zapachu. Szkoda tylko, że jego źródło i rodzaj były bardzo evil. Wiecie co to jest szisza? Tak myślałem, to dobrze, że wiecie. Szisza była elementem strategicznym tej bibki. Ja spotkałem się z sziszą pierwszy raz i nie podoba mi się. Wszyscy wiedzą, że nie lubię palenia i niszczę to i dalej tak jest. Spróbowałem, i utwierdziłem się, że to nie jest fajne. Chociaż kilka razy się zaciągnąłem (NO COMMENTS! I MEAN IT!)
Dzień następny zaczęliśmy jajecznicą z 20stu jaj :] To wcale nie jest dużo:> Jako, że mieliśmy do dyspozycji 4 kompy to trzeba było coś ciornąć :D Przyrżnęliśmy więc w hala. Później poszliśmy na ściankę wspinaczkową i 2gi raz kiedy tam byłem nie było miejsca :/
Kolejny atak na miasto przypuściliśmy w sobotę wieczorem :] Zanim zaczęliśmy szaleć zebraliśmy Kamila i Agatę i poszliśmy zjeść do Chaczapurii czyli restauracji gruzińskiej. Weszliśmy, przestawili dla nas 2 stoły i kiedy usiedliśmy i po 10 minutach decydowania się powiedzieli nam, że nie ma mięsa :| Jak by nie można było tego zrobić od razu :P. Poszliśmy do innej - i tam już zaopatrzenie było prawie kompletne :P Po posiłku trzeba było uzupełnić płyny ;P - nad wisłą :D :! :P
Balować chcieliśmy rozpocząć w Łubudubu pod którym to zebraliśmy posiłki w postaci Bahy ale niestety ludziom się tam nie podobało... Według mnie było całkiem spoko :> i mogliśmy tam trochę zostać. Demokratycznie podjęta decyzja mówiła: Carpe Diem II. I wtedy się zaczęło... Carpe 2 -> Frantic -> Heineken gdzie są mega wypas drzwi które są ucztą dla wzroku -> Coś pod Heinekenem -> Carpe -> wiele miejsc m.in. Błędne koło itd. itd. Jeden mógł by powiedzieć (taki myk z angielskiego), że całkiem niezły clubbing uprawialiśmy :] Szkoda tylko, że w żadnym z tych miejsc nie byliśmy dłużej niż 5 min. Powody ? Przede wszystkim brak miejsca... Jak się okazuje puby i kluby które w Krakowie idą chyba w setki są tak oblężone, że dla 11 osób nie sposób znaleźć miejsca. Ja byłem za tym co by gdzieś zabezpieczyć odzienie i iść się bawić ale to też się nie udało:/
Kiedy wszyscy mieli już dość a Baha musiała się wycofać postanowiłem, że idziemy do Obsesji i koniec :> Co się okazało ? Że było miejsce! Wreszcie dane nam było zająć miejsce, napić się piwa i potańcować :) Miejsca może nie było nadzwyczajnie dużo ale według mnie było prawie że idealnie. Tu też dobił do nas skała z aparatem i z lanserskimi fotkami z Anią Dąbrowską na której koncercie się wcześniej bawił.
Taniec, rozmowa, znów taniec, potem robienie fotek i picie i taniec i kolejki do kibla że heja. Taka to właśnie była nasza Obsesja. Później większość zdecydowała, że idziemy do domu a hardcore`owi weterani z jednostek specjalnych czyli Ala, Skała i ma skromna osoba poszliśmy dalej dawać czadu :P Skała zaproponował Prozak o którym wcześniej słyszał, że warto tam zajrzeć.
To był dobry wybór :> Fluoksetyna daje szczęście :P Jest dość duży, ma klimat, ciekawy jest w Dotyku a w dodatku jego zawartość może przykuć Wzrok. Działanie prozaku nie ominie też Słuchu Nie pamiętam Zapachu choć wiem, że tam był. Co jest najciekawsze to Smakuje imbirem :) Dlaczego ? Możecie się wykazać pomysłowością w komentarzach (Skała i Ala są proszeni o pominięcie tego).
"Jutro" przyszedł czas na ściankę. Niestety skutkiem ubocznym Fluoksetyny było poważne zachwianie Równowagi elektrolitowej o poranku. To sprawiło, że ścianka zaraz po przebudzeniu nie wchodziła w grę...
Tu następuje nieciekawa część poranka.
Natomiast tu znajduje się rajd do mieszkania po słuchawki a później na pociąg którego to wynik jestem w stanie uznać za sukces :]
Krakowskie zmysły były super poza bieganiem za klubem i tym moim niezorganizowaniem i zapominalstwem :P Dzięki temu dla mojego 6 zmysłu był on taki se.
Zdjęcia
Czy może być inny cytat a właściwie przysłowie? Jak tylko:
Nie od razu Kraków zbudowano.
Chyba być nie może :]
Specian Thanks
Ameba, Keii, Skała, Marcin - za miejsce na podłodze :D i wszystkie inne aspekty mieszkania.
Baha - za zaproszenie nas na bibkę u ciebie.
Ala, Agata, Kamil, Lechu, Paulina, Pożar, Baha, Ameba, Agata, Keii, Skała - za imprezowanie w ogóle.
Ameba - za niezły szpil w hl`a
Ameba, Keii, Skała, Marcin - za miejsce na podłodze :D i wszystkie inne aspekty mieszkania.
Baha - za zaproszenie nas na bibkę u ciebie.
Ala, Agata, Kamil, Lechu, Paulina, Pożar, Baha, Ameba, Agata, Keii, Skała - za imprezowanie w ogóle.
Ameba - za niezły szpil w hl`a
To już jest koniec :P Cieszycie się conie? To chyba najdłuższy post tutaj jak na razie ;P
Czy nie?
Rey
5 komentarzy:
Fajnie, że wpadliście, było elo :D
Jawohl! :D
Za mało informacji na temat Ani Dąbrowskiej jak na tak długi post ;d
Ogólnie weekend udany, post też. A zwłaszcza szukanie zapachu w Prozaku! - lolz ;)
Niezly myk, ze wypad sie udal i wywarl taki wplyw na zmysly ;P
A w HL trzeba jeszcze czasem przyciornac ;>
Super wpis. Pozdrawiam i czekam na więcej.
Prześlij komentarz