czwartek, 11 października 2007

Się zaczyna się

Rok akademicki zaczął się już w sumie na dobre :> Mamy już wszystkie zajęcia i pierwsze kolosy :/ W przyszłym tygodniu dojdą nam jeszcze zajęcia z fakultetu (moja grupa jest na ścieżce "farmacja kliniczna") Na naszym ukochanym ŚUM`ie studenci nie mogą wybierać ścieżki jaką chcą się kształcić - to pewnie taka naleciałość z zamierzchłych czasów komunizmu. Do rzeczy, w poniedziałek będą pierwsze zajęcia które nazywają się " Zwierzęta laboratoryjne oraz procedury doświadczalne" czyli będziemy męczyć zwierzątka :(. Nie wiem jeszcze co tam będziemy robić ale możliwe, że jakieś szczury będziemy kroić :> Troche nie fajna jest pora i miejsce tych zajęć :/ ale cóż :|

Dziś w przerwie między zajęciami skoczyliśmy z grupą, a właściwe jej częścią do Fun City w sosnowieckiej Plazie. Czekały nas jeszcze wtedy seminarki z fizycznej więc trzeba było się znieczulić odpowiednim napojem. Świetne w tym celu okazało się piwo :] Już pół litra tego złotego trunku znacznie poprawia postrzeganie rzeczywistości większości (jeżeli nie wszystkim) dziewczyn z naszej grupy :P. Angie wracała tylko w połowie w aucie :P Druga połowa jej ciała znajdowała się poza autem :) a dokładniej wystawała przez szyber-dach.

W tym stanie byliśmy gotowi zmierzyć się z Zygmuntem. Zawada jak to ma w zwyczaju nie zawiódł nas i na zajęciach pojawiły się całki i pochodne :| Ale już o matematyce nie będę tu marudził bo za dużo już o tym tu pisałem.

Teraz trochę o przeszłości czyli o wczoraj. Wczoraj na uczelni nie zdarzyło się chyba nic nadzwyczajnego więc skupię się na tym co robiłem po zajęciach. Po wykładzie z fizycznej staliśmy sobie trochę przed uczelnią i gadaliśmy a ludzie powoli sobie odjeżdżali. Została tylko najbardziej hardcore`owa trójka czyli Angie, Turian i ma skromna osoba. Pogadaliśmy sobie, poszliśmy do sklepu a w końcu do Michała. Dlaczego i po co ? O 20 w lokalnej parafii miało się odbyć spotkanie duszpasterstwa akademickiego na które chciałem wpaść.

Duszpasterstwo prowadzi młody ksiądz, sympatyczny, energiczny i jak wielu duchownych (nad czym można się zastanowić) mądrze, składnie i ciekawie mówił. Nie wiem czy talent oratorski duchowni wynoszą z seminarium czy to coś więcej... Na spotkaniu było ok. 20 osób (prawie wszyscy z wydziału farmacji), większość "starych" uczestników spotkań D.A. i kilka nowych osób (w tym ja :P). Spotkanie było organizacyjne i taki był jego temat. Po spotkaniu poszliśmy do kościoła na różaniec. Podobał mi się klimat niemal pustego i ciemnego kościoła :P.

I cytat z krótką historią. Ksiądz Piotr Madeja na spotkaniu mówił trochę o Bogu. Tłumaczył pewną kwestię. Skrótowo: Jakiej płci jest Bóg (zapytał swoich uczniów). Ktoś odpowiedział, że jest mężczyzną. Porównując do kolorów, mężczyzna jest niebieskim a kobieta czerwonym. Jaki jest Bóg ?
"Bóg jest jak tęcza. Jaki kolor ma tęcza ?"
Pytanie o płeć Boga itp. nie ma najmniejszego sensu. Bóg jest nieskończenie bardziej bogatszy. I zawiera wszystko co człowiek, kobieta jak i mężczyzna. I jeszcze więcej.

Nie wiem czy będę chodził na spotkania bo są w bardzo nieciekawym dla mnie terminie. Jeszcze to przemyślę.

Chciałem się też pochwalić, że zdobyłem dziś nową czytelniczkę :P Nie wiem czy stałą czy okazyjną :> ale fajnie :] Jest to Angie która sprytnie odnalazła adres bloga w profilu na forum farmy :P Taki to spryciarz jest :] Pozdro Angie :)

Rey

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Heh ... aż sie nie mogę powstrzymać żeby tego nie skomentować ...hihihi ....oj dziękuje za pozdrowienia Mareczku :*

Bozedary pisze...

A ja się cieszę, że się nie powstrzymałaś i jednak skomentowałaś bo mało mi tu ludzie komentują ;P A fajnie jest jak komentują :)