To chyba będzie długi post :P
Od kilku postów zaczynam od fizycznej :] Chronologicznie rzecz biorąc teraz też wypadało by zacząć od tego zdarzenia bo jest najwcześniejsze w tym co zamierzam naskrobać. Na seminarki z Zygmuntem ledwo co zdążyliśmy z Magdą. Kiedy weszliśmy i usiedliśmy, oczywiście w pierszym rzędzie :/ Kuba mi woła czy wiem, że mamy gotowce! A ja jakie kurwa gotowce?! Kuba mi powiedział, że spisali i zrobili te przykłady. No to byłem nazwijmy to poddenerwowany... Kuba jednak bardzo szybko przepisał to co trzeba na jakieś kartki i mi podał - uf. Ściąganie z kartek formatu a5 (hehe mam już doświadczenia z większymi formatami :]) w pierwszej ławce jest dosyć trudne. Na szczęście Zawada był bardziej zainteresowany gazetą niż nami i udało mi się jakoś ściągnąć te całki (pochodne były spoko). Ale tak się zestresowałem przy tym, że szkoda gadać :P Najtrudniej było schować ściągi.
Może przejdę teraz do przyjemniejszych rzeczy czyli do wychodzenia na miasto. Udało nam się z ekipą skoczyć do TG na chwilkę :) Znów trochę niezgrane to było bo nie ustaliliśmy wcześniej miejsca i nie było rezerwacji. W piątek o 20 to nawet w TG jest problem z miejscem w bardziej modnych miejscach. Po opuszczeniu yazzu (brak miejsc) ktoś wpadł na pomysł co by iść do Chile! Super! Wbijamy, fajna bambusowa poręcz, ciekawa faktura i deseń ścian, na dole schodów obowiązkowa szatnia. To dobrze. Kijowo, że kolejka stoi na schodach. Zapłaciliśmy za ciuszki i idziemy spocząć - mały problem z miejscem. W starym "Guinnesie" czy "Pod Arkadami" (nie wiem jak to się nazywało bo funkcjonowały 2 nazwy). Było bardzo ciemno, mrocznie, jakoś tak surowo. Terz w Chile jest widno, natężenie światła jest idealne, miejsca do siedzenia są wygodne i dobrze rozplanowane. Są boxy mieszczące dużą liczbę osób - jeżeli nie są już zajęte :P W sali przy barze są 3 stoliki - tam siedzieliśmy. Na jednej sali jest całkiem spory parkiet, a w jeszcze innej dużo boxów. Jest też duży box w relatywnie małym pomieszczeniu - idealny na wieloosobowe imprezy we własnym gronie. Wystrój jest ciekawy, w odcieniach czerwieni a właściwie czerwonej gliny/cegły. Na ścianach gdzieniegdzie są płaskorzeźby z motywami starożytnych cywilizacji południowo amerykańskich. Panie na ściany narzekać nie mogą bo w różnych miejscach wiszą tam też lustra, i to całkiem spore :P. Niestety nie byłem w kibelku a to bardzo ważne miejsce w każdym pubie. Powiem jedynie, że jest on bardzo nieciekawie umiejscowiony... Zaraz przy wejściu na górze, trzeba wejść po schodach które prowadzą do wyjścia bądź w dół do klubu. Przewiduję, że to jest wąskie gardło jeżeli chodzi o ruch pieszy. Teraz coś o barze. Bar jest duży, co najmniej 3 stanowiska obsługi, dobrze wyposażony. W piątek był barman i barmanka na barze i 2 dziewczyny "na sali". Jeżeli chodzi o menu to jest bardzo obszerne i zróżnicowane! Jest to typowy klub/pub a jednak można tam zjeść! W piątek polecali barszcze (2 albo 3 rodzaje). Menu alkoholi zawiera wszystko, kilka rodzajów piwa (Tyskie, Lech Heineken, Dog in the Fog i chyba coś jeszcze). Trochę brakuje kultowego barowego Żywca. Są też wódki - wszystkie najważniejsze, drinki, wina itd. itd. itd. Jeżeli chodzi o napoje bezalkoholowe to też jest ok: soki, gazowane, kawa, herbata... Soki mają z Gardenu (dobre soki bo tanie :P ale za cenę 1zł/100ml mogli by kupować coś droższego). Ceny ? Raczej standardowe+. Standardowe+ to znaczy, że np 0,5 Lech kosztuje 5,5zł ale już tyskie 5,0zł. Wiśniówka (45ml) + sok = 8zł - trochę drogo. Jeszcze wstęp, nie wiem jak to jest w dni powszednie w każdym razie w weekend (pt, so) wstęp jest od ok 21-21:30 i kosztuje 10zł facet i 5zł dziewoja. Tyle to się płaci w dużych klubach w dużych miastach... trochę drogo imo.
Po jednej wizycie w Chile jestem bardzo pozytywnie nastawiony do tego miejsca. Właściwe to bardzo mi się tam podoba, klimat jest świetny co najmniej taki jak w yazzie (na razie nie lepszy bo do yazzu mam sentyment :P).
Wczoraj kiedy byłem sobie u Joanny odkryliśmy z Pysiem :* nieźle wyczesaną muzę :] Na trójce w audycji "Ciemna strona mocy" prezenterka puściła kilka kawałków zespołu Beirut. Grali Beirut - Nantes czyli niezły wypas według mnie :) Lubię odkrywać nową muzykę :D Niewiele kawałków z tej płyty (The flying club cup) mi się podoba ale może dlatego, że właśnie pierwszy raz jej słucham:>
Dziś jest ważny dzień dla Polski. Wybory do parlamentu. Mam nadzieję, że poszliście do urn :> Ja już byłem :) Jeżeli nic nie będziemy robić to nic w tym kraju się nie zmieni. Trzeba próbować.
"Niewielki jest wybór wśród zgniłych jabłek."Rey
William Shakespeare
2 komentarze:
Aleś dzisiaj cytatem przywalił :D
Heh taki sytuacyjny :> a co się będę :D
Prześlij komentarz