Jest maj więc o maju będzie. Żeby było jeszcze bardziej majowo post będzie traktował o majówce. Zaryzykuję stwierdzenie że to był najlepszy weekend majowy mego żywota. Prawie wszystko było tak jak być powinno :) poczynając od składu ekipy na żywieniu kończąc. Tylko droga nas nie rozpieszczała.
Logistycznie wszystko poszło nadzwyczaj gładko. Mieliśmy wygodny i ładny dach nad głową, przywłaszczony transport kołowy, mniej a więcej ustalone menu. Proporcje między założeniami a wielkimi i małymi niewiadomymi były doskonałe (niczym pewien stosunek wynoszący 0,7 - bardzo hermetyczne).
Beztroska jaką tam panowała, niczym nie ograniczony czas i wolność dały razem upojny wypoczynek. Zdecydowanie bardziej psychiczny niż fizyczny:] To chyba dobrze, w końcu jesteśmy młodzi i trzeba te nasze ciałka jakoś wykorzystać :D
Spać chodziło się późno, wstawaliśmy - późno :D Jedliśmy leniwie i spokojnie (wrzodów nie przewiduję) a później wychodziliśmy (jak to szumnie brzmi) a właściwie wyszliśmy dwa razy w góry.
Majową porą w górach jest jeszcze śnieg dlatego też "grube" trasy odpadły w przedbiegach. Zrobiliśmy za to spacerkiem Kościeliską :> Jeżeli was tam nie było nie macie pojęcia ile ludzi tam było. No, rly. Ale to nic :D im głębiej w las tym ich było mniej. Oczywiście nie mogło nas zabraknąć w jaskini mylnej. :) Odkryliśmy też, dlaczego to ona się zowie mylna. Chociaż byłem już w niej wcześniej i przeszedłem ją to pomyliłem tą zacną grotę z jakąś dziurą która jest przed nią na szlaku. Z tego powodu 20min zastanawialiśmy się jak przejść przez ślepe korytarze :]
Po takiej zmyle dotarliśmy w końcu do prawdziwej jaskini mylnej :D no i zaczęła się jazda :) Jeżeli tylko ktoś nie ma klaustrofobii to gorąco polecam ten szlak! Czasem jest ciasno i nisko ale jest ekstra! Konieczne są latarki. Najlepiej gdyby każdy miał swoją. Ale jeżeli będzie ich trochę mniej to też przeżyjecie.
Jedliśmy dwa razy "w domu" i raz na mieście. Jedzenie w domu miało te zalety, że wszyscy mieli to samo
Wieczorami oczywiście uzupełnialiśmy płyny :> bo jak inaczej! Cały dzień człowiek się poci to później trzeba to wszystko uzupełnić :) Co tam się nie działo się, to jest nieopisywalne. Dlatego pozostańmy przy wersji skróconej :] Był absolwent - FEST źle wchodził :,/ wiśnióweczka - wypasik, jakiś "absynt" - szału nie robi ale można się napić (pamiętajcie o rozcieńczaniu!) oczywiście złoty nektar i dla urozmaicenia cygaro od skały (lol). Wieczory były na prawdę udane.
Druga trasa jaką zrobiliśmy wiedzie z Kuźnic przez Kalatówki na Halę Kondratową. Tutaj po drodze zwiedziliśmy pustelnię św. Brata Alberta. Im wyżej byliśmy tym więcej pojawiało się śniegu :] a końcu szliśmy tylko po śniegu. Widok gór wokół (Kasprowy, Giewont itd.) był niestety ograniczony dlatego byliśmy skazani na własne facjaty:> Mimo to jakoś dotrwaliśmy. W schronisku najedliśmy się ładnie a co poniektórzy, odważniejsi, strzelili sobie jakieś grzańce i piwka (lol). Pragnę tu wielki nacisk położyć na to, że to NIE byłem ja. Dlatego podróż na dół mieliśmy niezwykle barwną i wesołą :)
Skoro byliśmy w Zakopanem to musieliśmy być na Krupówkach. Bo w Zakopanem poza Krupówkami (i skocznią na której nie byłem :() nie ma nic :/ To jest dosyć duża wada. Możliwe też, że po prostu nie odkryłem tam jeszcze nic ciekawego ale obecnym stanie doświadczenia tak właśnie twierdzę. Tak więc jedliśmy grillowane oscypki, oglądaliśmy pamiątki (broń Boże, żeby coś kupić! :]), i jakieś tam inne rzeczy kulaliśmy.
To są słowa ale są też obrazy :> Zdjęć mamy >600 więc jest co oglądać. Dołączcie do tego film i mamy pełną dokumentację. Właściwie to chyba mogę zapodać tu linkiem do zdjęć :) Na razie tylko moich. Jeżeli niejaki Lechu udostępni mi prawa autorskie to jego link też się tu pojawi :>
"Młodość jest nieustannym upojeniem: jest to gorączka myśli."EDIT
François de La Rochefoucauld
Rey
2 komentarze:
O Mamo! Jestem na zdjęciu w internecie! ;D
Co do majówy - w tygodniu po majówce słuchałem sporo radia i mówili w nim m.in. że na dolinę Kościeliską wybrało się 30 tys ludzi !!! (nie mówili za bardzo w jakim czasie więc trzeba przyjąć że chyba 10k codziennie) i że szlaki w Tatrach zostały fest zniszczone :(
I że dobrze że padało przez dwa dni bo ludzi w górach byłoby jeszcze dużo więcej.
Dwa dni później mówili, że mają milion złotych na naprawę szlaków ale na razie nie ma kto tego naprawiać.
Co do wszechobecnej beztroski. Muszę tutaj napisać, że przez dwa dni miałem takie wrażenie, że zachowujemy się jak fest dzikusy. Jak Barbarzyńcy prosto z dżungli :) W sensie, że mogliśmy być głośno, chodzić spać kiedy nam się podoba, latać po placu po pijaku i wbijać się na trampolinę dla przedszkolaków ;] Zero jakichkolwiek z góry narzuconych reguł - nie chodzi mi nawet o coś takiego jak cisza nocna bo ją to się wszędzie olewa, ale np. naprzeciw naszego pokoju mieszkała jakaś mama z 2 dzieci a myśmy tam pijaczyli całą noc, przeklinali i zachowywaliśmy się fest głośno...
Miałem takie uczucie czy aby nie łamiemy zasad dobrego zachowania się, trudno to jest opisać, ale gdzieś tam w środku w każdym jest jednak jakaś granica, której stara się nie przekraczać aby nie przeszkadzać obcym ale znajdującym się w bezpośrednim otoczeniu ludziom :)
Dopiero jakoś tak 3 dnia wyluzowałem się *nie żebym był spięty ;D* i serio poczułem to że nikt nas tam za nic nie zruga *no chyba że za 4 krotne przeciążenie trampoliny :)* i nie zawracałem sobie tym głowy.
Jedynie w ostatni dzień musiałem co niektórych trochę poganiać żebyśmy się wynieśli z tamtąd o jakimś przyzwoitym czasie ;D (mimo tego że i tak już było dawno po 10 czyli godzinie wymeldowania ;] )
Co do opinii że poza Krupówkami i skocznią w centrum Zakopanego nie ma zbytnio wielu ciekawych miejsc, muszę się zgodzić. Jak już podzieliliśmy się na 2 teamy w niedzielę to w sumie zdecydowaliśmy się coś zjeść i szybciej jechać do domu niż sterczeć w Zakopcu - byliśmy w sklepie wedla - gorących czekolad był wybór następujacy: mała albo duża ;( W muzeum tortur zajrzeliśmy i stwierdziliśmy że nie ma po co, bo to była jedna sala, wcale nie taka duża, wypchana dybami i krzesłami z kolcami... dużo fajniej to wygląda gdy taka wystawa prezentowana jest na jakimś zamku.
Lajtowo możesz zapodać link do moich zdjęć.
Łoł :D Lechu dzięki za tak obszerny koment :> Takie rzeczy należy wychwalać! Szkoda, że więcej ludzi nie komentuje ;)
Co do czekolad to one na prawdę są dobre :P Wiem, że może bez klimatu jest w tym sklepie i miejsca mało ale warto sobie strzelić taką czekoladkę :]
Prześlij komentarz