niedziela, 11 maja 2008

Rey sam w domu

Pisanie w autobusach zaczyna wchodzić mi w krew.

Jak to się skończy tego nie wie nikt :> zaczęło się od wydania prawie 300 zł na ciuchy :] oczywiście na pół z bratem :) ale niezły wynik jak na 1 dzień co? Teraz przez kilka dni będziemy jeść suchy chleb i zupki kuksu...

A tak prawdę mówiąc to dziś, jako że chata wolna, i rodziców brak był mój pierwszy raz. Tak wiem, chwalenie się takimi rzeczami na blogu jest fest. Ale jak wiecie często pisze tu o moich ciekawszych przeżyciach. Więc do dzieła.

Mój pierwszy raz był z rybą. Ugotowałem sam obiad. Cały. Od początku do końca. (ciekawe czy lubicie ten mój suspens) No dobra to było drugie danie. Ale zupy już gotowałem wcześniej a drugie danie to było wyzwanie. Zrobiłem rybę. Bo piątek jest. Upiekłem skubaną. Ze szczerości powiadam wam zaprawdę, że nie była zua. Smakowała nawet memu rodzonemu bratu. Oczywiście nie było to, to co pichci mama ma kochana. Jednak zjadłem, smakowało i nadal dycham :D

Taki pierwszy raz to jest to co nie?

Postaram się kontynuować wpisy z seri "sam w" ale zobaczymy co z tego wyjdzie:>

To jest oczywiście datowane na piątek 9 maja.
"Bo człowiek nie wie, co to życie, dopóki po raz pierwszy nie rozbierze kobiety."
Carlos Ruiz Zafón
Rey

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Jak już masz swój pierwszy raz za sobą to teraz musisz pójść za ciosem i gotować powiedzmy co tydzień ;D

Bozedary pisze...

Lechu :D powiedzmy co dziennie albo co drugi dzień przez następne 11 dni czy ileś tam bo moich rodzicieli przez tyle nie będzie jeszcze :>