Bo nie chciałem pisać, że nie jest szary bo jest czarno-biały bo już to by monotonne było.
Dziś mam niezwykły dylemat, czy być złym czy nie być. No bo jak tu nie być złoczyńcą jak człowiek miał iść na koncert Comy i nagle nie idzie a w dodatku akurat TEN koncert by był wyjątkowy bo byli by różne znajomki. Z drugiej strony nu płyta Comy jest powiedzmy... przeciętna. Nie czyni ona zła ale szału też nie robi.
Chemicznie jest dziś więc lećmy dalej z chemią.
Chemia leków dobroczyni. Co z tego? Skoro się człowiek na nią nie nauczy bo na chemię leków się uczy. Tak paradoksalnie poleciałem ale tak się właśnie zdarzyło. Na szczęście ten efekt zobojętniła pani dr. którą oczywiście serdecznie pozdrawiam! Zobojętniła, bo pozwoliła mi przyjść razem następnym co by nie zapisywać w moich aktach "trójacza":]. Pani dr. jest wielce miłosierną istotą, błędy oznaczenia wydają się przy niej mniejsze niż w istocie są. ;)
Farmakognozja hm... zastanawiam się, bo nic zuego się na niej nie stało, jeżeli pominąć ściąganie. Kurdę nie lubię ściągać chyba nawet bardziej niż uczyć się na pamięć o roślinkach. Mój poziom ściągania nie jest najwyższy ale chyba szybko zbijam expa w tym skilu bo udało mi się nie zostać przychwyconym na gorącym uczynku. Pamiętam kiedyś jak ściągałem pierwsze razy na botanice... W zasadzie dopiero botanika zmusiła mnie do podjęcia nauki na polu ściągania sztuki! (ha taki se rym mi wszedł w tym właśnie miejscu). Jak ja się wtedy stresowałem... Ręce się trzęsły, gorąco było, pocił się człowiek, tętno przewielkie. A teraz? Teraz to jest wyrafinowana zimna krew. Pełen spokój, ręka mi nie drgnęła. Opracowałem dosyć skuteczną technikę.
W zasadzie to jeżeli by mnie chwilkę poobserwować to od razu widać, że ściągam. No bo jak człowiek umie to pisze cały czas, tak? Nie pisze turami, co chwilę tylko uzupełniając jakieś braki akurat w momencie, kiedy czuje się bezpiecznie a wzrok pani dr. na nim nie spoczywa. To przecież doskonale widać. Ten sposób trudno wykryć bezpośrednio. Trzeba przyuważyć, że wzrok nie spoczywa w naturalnym miejscu na środku kartki ale nieznacznie powyżej niej. Jes to dużo trudniejsze do wykrycia niż patrzenie się na kolana, czy też w swoją drugą rękę. Obracanie i szukanie w ściągach harmonijkach jest wg. mnie dużo trudniejsze, o niebo bardziej widoczne i bardziej kłopotliwe.
Mimo to, że udało mi się ściągnąć nie jestem z tego dumny. Trochę mi wstyd ale przecież się nie przyznam... bo...? Bo nie wiem jak bym się tego wszystkiego miał nauczyć na pamięć. Wiem, wiem zobaczę na farmakologii... ale z całym szacunkiem dla gnozji, farmakologia jest o lata świetlne ważniejsza niż gnozja.
Dobra wypiłem kawę i idę się uczyć... Zaraz do dentysty : Fest mi sie nie chce ale to fest. No i czas mi pani dentystka zabierze nie wspominając o walucie.
P.S.
Mam fajny pomysł na zdjęcie z okna :P Warunkiem jest jednak ciemna noc bez mgły... Choć po ostatnich zdjęciach boli mnie gardło :>
A teraz zdradzę wam tajemnicę co jest tajemniczym amfoterycznym pierwiatkiem świata. Otóż oznaczenie jego Re...y. Reaguje z dobrymi i zuymi zdarzeniami. Amfoter jak nic!
Rey
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Widzę, że farma rozwija wszechstronne zdolności :>
Reyu, to Ty gardłem robisz te zdjęcia że potem boli? ;)))
Nooo :> Okazało się, że wciskając spust migawki gardłem zdjęcia wychodzą czarno-białe :D
Kurczę, a ja naiwna zawsze krtanią wciskam spust migawki, a zoom ustawiam nagłośnią ;>
Prześlij komentarz