Czyli dziś o Butanie a raczej Bhutan`ie :> Bhutan to małe państwo w Azji Południowej o którym widziałem ciekawy program dokumentalny na Planete. Piszę tu to dlatego, że Bhutan jest jednym z niewielu już państw które broni się przed jednym z Siedmiu Grzechów Głównych naszej cywilizacji. Niejaki Lorentz opracował najgroźniejsze dla istnienia ludzkości błędy popełniane przez naszą cywilizację.
1. Przeludnienie.
2. Dewastacja środowiska naturalnego.
3. Dążenie do wzrostu ilościowego we wszystkich dziedzinach.
4. Indoktrynacja.
5. Groźba degradacji genetycznej.6. Zerwanie ciągłości tradycji i zanik kultur.
7. Rozwój broni jądrowej.
Trzeba zrozumieć, że świat się unifikuje i jest coraz mniej różnorodny. W krajach rozwiniętych wszystko wygląda podobnie. Poczynając od powierzchownych (wizualnych) podobieństw takich jak wygląd centrów dużych miast, ubiór, reklamy, samochody, rzeczy użytkowe przez kwestie zdawało by się subiektywne takie jak słuchana muzyka, smak produktów, aż po sposób myślenia i zdanie w konkretnej sprawie (Co ściśle wiąże się z indoktrynacją) model piękna (przede wszystkim ludzi), stereotypy, a nawet język jakim mówimy. Ktoś może powiedzieć, że jest to zjawisko pozytywne bo gdziekolwiek byśmy się nie znaleźli będziemy mogli znaleźć McDonalda, napić się Coli, przejechać Mercedesem i popatrzeć na piękne/nych panie/panów ubranych i z urodą podkreśloną w ten sam sposób. Wszędzie będziemy czuć się jak w domu ?
Wydaje mi się, że jest to bardzo niepożądane zjawisko gdyż prowadzi do powstawania chorych i zdegenerowanych społeczności. Ludzie poddawani się ogromnej presji otoczenia, wszystko co odmienne uważane jest za niewłaściwe. Grupy już żyjące w określonym stylu narzucają ten stan innym tylko dla tego, żeby im było łatwiej! Według mnie największym zagrożeniem jest dyktowanie przez większe i silniejsze państwa swoich praw i zwyczajów słabszym pod różnymi warunkami a nawet groźbami którym one nie są w stanie się oprzeć. Mam na myśli dziedzinę gospodarki (pomoc gospodarczą) pod warunkiem że - tu następuje lista. Drugie największye niebezpieczeństwo to nieświadomość tego procesu.
Bhutan próbuje aktywnie zapobiec zanikowi kultury swojego kraju i regionu. Dziedzictwo tradycji i obyczajów jest tu bardzo cenione. Izolowany przez wysokie góry Bhutan długo opierał się wpływom obcych kultur i dopiero niedawno ruszyły tam procesy "westernizacji". Głównym katalizatorem tego procesu są mass media. Coraz więcej Bhutańczyków posiada telewizory w których oglądają zachodnią odzież, styl bycia, produkty które jako nowość są bardzo kuszące. Zjawisko samo się napędza. Gdy na ulicy widzą faceta w dżinsach z butelką Coca-Coli też chcą wyglądać tak jak on, ekstrawagancko, świeżo, modnie. Państwo to i jego obywatele są a właściwie byli (film jest z 2005 roku) trochę inni. Król delikatnie ingerował w życie ludzi poprzez odpowiednie rozporządzenia ograniczające strój i manifestację zachodniego stylu życia. Ważne jest, że za nie przestrzeganie tego zakazu właściwie nie było kar, był to raczej akt demonstrujący zdanie władcy. Zwykli obywatele i urzędnicy ubierają się w tradycyjne stroje które nie przypominają "naszych" okryć. Odwrotnie niż w kulturze zachodniej strój tradycyjny jest tam standardem. W Bhutanie bardzo ważną rolę odgrywa Buddyzm choć nie jest to państwo religijne. Mieszkańcy praktykują swoją wiarę która jest nie raz ich życiową drogą. Bhutańczycy rozumieją swoją sytuację i starają się zachować odrębność kulturową jednocześnie nie zamykając się na świat. Król nie chciał zatrzymać przemian bo wiedział, że są nieuniknione ale starał się je spowolnić.
Zmiany najszybciej postępują w najmłodszym pokoleniu które jest najbardziej podatne na reklamy. Młodzi ludzie chętnie poznają nowy świat i przyjmują jego zasady. Pewnie z naturalną przekorą chętnie noszą zachodnie ubrania i zachowują się jak ich dalecy rówieśnicy. Pozostaje mieć jednak nadzieję, że pozostaną świadomi wyborów jakich dokonują i procesu w jaki wciągnęły ich reklamy gigantycznych korporacji.
Jestem pod wrażeniem postawy tych ludzi i samego filmu. Wcześniej jakoś nie zastanawiałem się nad tym problemem i gdy na wykładzie z Higieny i Epidemiologii kolo podyktował nam tą liste to stwierdziłem, że chyba się pomylił z tą kulturą. Gdy tylko trochę nad tym pomyśleć i wyobrazić sobie świat gdzie wszystko wygląda tak samo można przekonać się, że problem nie jest błahy.Z życia wzięte
A dziś się leniłem FEST! :P
Rey
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz