Sami widzicie, życie nie zostawiło mi wyboru. Na szczęście cieszę się, że lubię rower, bo lubię jeździć na rowerze. Pani wiosna umożliwiła mi ostatnio śmiganie więc ma dusza raduje się.
Ten sezon rozpocząłem od eksploracji. Poczułem w sobie pioniera i odkrywam coraz to nowsze ścieżki i tereny. Najśmieszniejsze jest to, że odkrywam je w miejscach które znam od dobrych paru lat. Wcześniej jakoś nie przyszło mi do głowy żeby zwiedzać na większą skalę. Może to oznaka jakiejś większej zmiany w moim życiu? (lol). Jest też duża szansa, że robię to bo jeżdżę ostatnimi czasy sam.
Muszę wam powiedzieć, że jeżdżę sam, bo nikt mnie nie lubi :( Nie mam przyjaciół i jestem bardzo samotny i smutny. Dobra, dobra żenujących i nie śmiesznych żartów koniec. Cioram samotnie bo nie za bardzo są ludzie co by ciorać w multi, bądź też ludzie ci mieszkają daleko.
Samotna jazda ma jednak swoje zalety. Mogę jechać tak jak lubię czyli prawie tak szybko jak tylko potrafię. Nie wszyscy lubią tak jeździć, ale mi zmęczenie się sprawia przyjemność (lol2). Poza tym mogę jechać tam gdzie chcę i nie muszę liczyć się z tym, że komuś nie będzie się tam podobać.
Nie stać mnie na patenty dlatego podzielę się z wami moimi odkryciami. Na nowo odkryłem dolomity. Zbadałem dość pokaźną (ale jeszcze nie całą) część w której jeszcze nie jeździłem i odkryłem zarąbistą dziurę! W okół niej jest wąska, miejscami bardzo szybka ścieżka. Szybka jazda tam daje nawet adrenalinkę. Do dziury można też zjechać gdzie jest kilka alternatywnych tras, trochę mokrych i z kilkoma ostrymi ale krótkimi podjazdami.
Chyba najbardziej cieszę się jednak, że pojechałem do Rezerwatu Segiet. Choć znam to miejsce, zaskoczyło mnie. Znalazłem stosunkowo wąską ścieżkę miejscami płaską a miejscami pochyłą. Nachylenie nie jest zbyt duże dlatego dobrze się podjeżdża a jeszcze lepiej zjeżdża. To zupełnie inna bajka niż dolomity. Jedziemy między drzewami, po liściach, korzeniach, gałęziach i ziemi. Nawierzchnia jest bardzo różnorodna co bardzo mi odpowiada. Przy zjeździe trzeba uważać bo miejscami nieźle trzepie na korzeniach gdzie indziej hamowanie na liściach jest nieporozumieniem no i cały czas trzeba uważać na drzewa migające z boku.
Podczas wakacyjnych rajdów górskich stwierdziłem kiedyś, że nie lubię lasów liściastych. Nie pamiętam już dlaczego. Chyba z powodu opadłych liści które skutecznie blokują rozwój runa. Teraz doszedłem jednak do wniosku, że kiedy w lesie takim są ładne drzewa, i nie jest to las gęsty to wygląda całkiem zarąbiście. Z jednej strony widać mnóstwo drzew a z drugiej potężną, "otwartą" przestrzeń. Drzewa wyglądają wtedy jak kolumny, a my znajdujemy się w ogromnej sali kolumnowej. Dach mniej lub bardziej "kompletny" też daje świetny efekt.
W Segiecie jest wiele magicznych miejsc. "Inkluzje" (ależ to botaniczne) drzew iglastych, potężne rozłożyste drzewa, leje (pozostałości po górniczej eksploatacji tego miejsca których jest tu duużo). Ukryte stawy, duże zwalone drzewa po których można skakać i biegać i wreszcie ta "przestrzeń".
Ładna sprawa. Dobrze, że ją odkryłem :)
Dwudziesta czwarta godzina dnia się zbliża więc trzeba mi kończyć.
"Wyprowadzeni w pole - najczęściej trafiają do lasu."
Władysław Grzeszczyk
Rey
2 komentarze:
A jeździsz kabacie w kasku ??? :D
Dla kilku argumentów dla których Ty lubisz jeździć ja lubię pobiegać i to jest niezłe że jest kilka różnych dróg do osiągnięcia tego samego celu ;]
Hehe :> Można też się wymienić :) i zrobić coś razem czyli np raz pobiegam z tobą a ty później raz ze mną pośmigasz :D
Nie jeżdżę w kasku :<
Prześlij komentarz