Tym razem zabawiłem się nazwą własną. Właściwie to już drugie przekształcenie tych słów. Jest taka kawiarnia w tarnowskich górach. "Bar Celona" Ładnie, dobre rzeczy, i jakoś tak fajnie. Sobie tam dziś byłem i stąd ten tytuł. W ogóle jak pierwszy raz słyszałem tą nazwę to bardzo mi się spodobało :> Właściwie to podoba mi się też jak ja to dziś wykombinowałem.
Sobie dziś z Bożem byliśmy i z jej koleżanką na wypadziku takim lajtowym. I powiem wam, że zimno było FEST! ale to FEST! Ale "clubbing" odstawiliśmy bo 3 puby zwiedziliśmy :P Nachos jest za ostre dla mnie. Co mnie zdruzgotało to czekolada w Celonie. Pogorszyła się :( Dramat, tam była najlepsza czekolada w TG. Gęsta, ciepła, o głębokim smaku, naprawdę cudowna. A teraz jest jakaś taka rzadka. Nie jest najgorsza ale gorsza niż była. Bardzo szkoda.
Takie fotki żeśmy se zrobili :P
Bożo to jest taki bohater wiecie? Właśnie mi opowiedziała. Muszę zeznać, że mi zaimponiła. Kurdę nie ma co trzeźwa babka z niej!
"Niektórzy tak bardzo pamiętają o celu, do którego zmierzają - iż zapomnieli o ruszeniu z miejsca."
Władysław Grzeszczyk — Parada paradoksów
Rey
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz