Czyli The end, FIN, Ende, Koniec.
Teraz czego? W "Bogu" Woodiego Allena też zastanawiali się nad końcem. Przemyśliwałem sobie trochę tę sztukę i stwierdziłem, że gdybyśmy znali zakończenia to by nudno było :P Nie uważacie? Czyż to nie jest odkrywcze? :]
Zauważyliście jak różne są końce ? Jest koniec sznurka, koniec filmu, koniec życia, koniec drogi, koniec rolki papieru toaletowego! Cóż za uniwersalne słowo o jeszcze bardziej uniwersalnym znaczeniu. Koniec może być, a nawet na pewno będzie tego posta! Apeluję do was abyście nie rozpaczali. (teraz myślą, że piszę o tym, że będą rozpaczać, że ten post będzie w końcu miał swój koniec). Niemniej jednak o to też apeluję. Przede wszystkim wołam o to, żebyście nie skazywali końca na koniec. Bo nawet koniec zasługuje na wyrozumiałość i sprawiedliwy osąd.
Pozwólcie, że będę adwokatem końca! To doprawdy zaszczyt. Może Wy jeszcze tego nie widzicie, może jeszcze tego nie rozumiecie. Postaram się jednak was uświadomić, przekonać! Będę dowodził, że koniec końców, koniec nie musi być taki zły. Wy jako sędziowie poprzysięgli(ście) wydać sprawiedliwy wyrok. Sprawiedliwy ponad wszelką wątpliwość to on by był gdybyście wpierw wyłupili sobie oczy. Jak wiemy sprawiedliwość jest ślepa. Umówmy się, że przymrużycie (na to) oko i takie przybliżenie nam wystarczy.
Zacznijmy więc od końca. Ten post się skończy i skończy ten blog. Tak ostatecznie. Taki będzie koniec. To jest przykład - prawdziwy - że koniec może nieść smuteg. Nieopisaną rozpacz rozrywającą serca i szaty. Wybaczcie mi, ale przykład musi być ostry, dobitny i wyrazisty. Tak, żebyście widzieli ostrość na nieskończoności. Przypominam wam, że przymknięte oczy macie, dlatego też dowód musi być jednoznaczny.
Jesteście niezwykle rezolutni. Zauważacie więc, że mam bronić końca a nie gwoździem go do trumny przybijać. Tak też i robię. Ilustracja którą przedstawiłem ma na celu pokazanie przewrotności końca. Wiemy, że czerstwe rzeczy są niedobre. Tak jak chleb. A przewrotność nie implikuje czerstwości. To pierwszy dowód na to, że koniec nie musi być zły! Wielkim przykładem jest to, że kończą się też zue rzeczy. Chemia fizyczna się kończy! Wojny się kończą, ból bruzdy ścięgna mięśnia zginacza długiego palucha, daremny film. Najznamienitszym jednak dowodem niech będzie to, że koniec może a często jest początkiem! Powiadam wam to jest nieokiełznane. Warto również wspomnieć iż nie wszystko ma koniec. Takie np. koło! Nie ma początku ani końca. Rzecz niebywała. Często koniec nie następuje pomimo, że go się spodziewamy np. końce świata. Ile ich było? Więc sami widzicie. Skończy się kalendarz majów? To co! Zacznie się czerwców.
Mowa KOŃCOWA
Widzę a nawet czuję, że już dłużej nie muszę was przekonywać. Na początku poczyniliśmy pewne założenia które teraz muszą dać efekt w postaci wyroku. Tak więc, proszę udać się na naradę i po przerwie wysłuchamy wyroku.
Tak jest panie sędzio sądu najwyżej ostatecznego! Zgadzam się z wyrokiem wydanym przez ławę poprzysięgłych. Rozgarnięte z was człowieki.
Tyle pisania, żeby skończyć bloga. Dlaczego? Bo stwierdziłem, że chciał bym tu pisać też o innych rzeczach ale jako, że moi znajomi mają adres to nie mogę. Dlatego zmieniam adres bloga a tu nie będę już pisał.
"Można wiedzieć, dokąd droga prowadzi, a nie mieć pojęcia, co jest na jej końcu."
Władysław Grzeszczyk
Żegnajcie
Rey
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
ja jaa... fajny joke :P ale Ty dziwny Reyu jestes hahahah
Tak Reyu 21 godzin po mnie żeś to kulnął :D
Ale liczy się to, że niezależnie chopecku :P Mój brat może ci to potwierdzić bo byłem zdziwiony kiedy usłyszałem od brata "o ty też kończysz bloga ? tak jak keii!" A nie wiedziałem o tym :D
I widać, kto tu czyjego bloga odwiedza - fame puscilem niedlugo po polnocy i tez dostales na gg powiadomienie ;D
Prześlij komentarz